fbpx
Myśli zebrane

Nie musisz przeżyć życia w duopaku

19 maja 2021

Nie postrzegam samotności jako gorszego stanu. Ba, zawsze mi się wydawało, że można być samemu i nie być samotnym (mieć przy sobie rodzinę, znajomych, przyjaciół albo po prostu siebie) a czasem mieć wokół siebie mnóstwo ludzi i być najsamotniejszym na świecie. W związku też. Wielu ludzi czuje się samotnych w relacjach. Ocenianych. Niezrozumianych. Gdzie ich potrzeby nie są akceptowane a ich emocje i przeżycia spychane są na margines. Czy nie lepiej zatem najpierw poznać siebie i nauczyć się własnego ja, żeby stworzyć potem fajny związek, zamiast zapełniać pustkę łapczywie, po omacku, byleby było?

Lubię być sama. Piszę sobie ten tekst siedząc sama w swojej ulubionej kawiarni i pijąc kawę. Czasem piszę. Czasem czytam. Czasem tylko obserwuję. Co prawda byłoby mi ciężko (jeszcze, ale pracuję nad tym) wybrać się w samotną podróż na inny kontynent i wciąż nieśmiało podziwiam takich ludzi, ale nie mam problemu jechać sama nad morze, iść do kina czy do knajpy.

Samotność zawsze była dla mnie wyborem. Nie koniecznością.

Gdy zapytałam ostatnio o to, co lubicie w związkach i w byciu singlem przy niektórych odpowiedziach zrobiło mi się smutno. Było w nich wiele krzywdzących przekonań, które powodują, że zamiast cieszyć się życiem i tym, co możemy robić, zamartwiamy się, że nie możemy robić tego we dwójkę.

Takie przekonanie, że to ciężar i stan, na który jesteśmy skazani, skazuje nas samych na czekanie aż w końcu TO nadejdzie. Aż będziemy mogli zacząć żyć życiem we dwoje i wszystko się zmieni. A tymczasem życie przecieka nam przez palce. Żyjemy, ale nie żyjemy. No bo skoro wszystko ma dla nas większą wartość, kiedy mamy parę… A kto powiedział, że we dwójkę jest lepiej? Jest po prostu inaczej. Posiadanie pary Was nie definiuje. Nie jesteście gorsi ani lepsi dlatego, że kogoś macie. To po prostu inny czas i inny stan. Tak jak jajecznica różni się od jajek gotowanych. Czy jedne albo drugie są gorsze? No nie sądzę.

Wiem, że mając lat 20 i będąc samemu, gdzie dookoła same pary, myślimy sobie, że coś z nami nie tak. Jak to, nikt mnie nie chce?! Już nigdy nie będę nikogo mieć i umrę w samotności. I wiem, że to na tę chwilę jest duży problem, przecież to Wasz stan i samopoczucie. Pamiętajcie, że wy macie 20 lat! Całe życie przed Wami. Mnóstwo randek i relacji, jeśli oczywiście będziecie tego chcieli. Ja pierwszego chłopaka miałam w wieku 25 lat. Też był taki moment w życiu, gdy mi się wydawało, że coś musi być nie halo, skoro nikt nie podbija. Dziś myślę, że kluczowe jest tu myślenie. Nie w kategoriach, że nikt mnie nie chce. To patrzenie z perspektywy braku i dowalanie sobie dodatkowo z tego powodu. To nie tak, że „nikt Was nie chciał”, po prostu w tym danym momencie jesteście w pojedynkę. I nie ma w tym nic złego. Przecież my się rodzimy sami i sami umieramy! Owszem w ciągu całego życia spotykamy różnych ludzi, wiążemy się z nimi w różne układy, ale my z założenia nie jesteśmy w duopaku😊

Przykro mi też, jak czytam, że Wasi znajomi ciągle pytają, kiedy sobie kogoś znajdziecie albo co z Wami nie tak. I myślę sobie, że tacy znajomi sami mają ze sobą problem. Rozumiem, że dla naszych bliskich chcemy jak najlepiej, ale czy ciągłe pytania kiedy kogoś sobie znajdą powoduje, że naprawdę czują się lepiej? Czy może to chwila dla nas, kiedy my możemy poczuć się lepsi od nich? Moi przyjaciele w okresach mojego czy naszego singlowania nigdy nie dali mi odczuć, że mam jakiś problem, bo nie mam pary. A w związku z tym oni mają problem ze mną. Mimo, że obgadywaliśmy zawsze nasze randki czy romanse, tematyka relacji i bycia w niej nigdy nie była pretekstem do wywyższania się. Do dowalania drugiej stronie. Nie tak robią przyjaciele. Przyjaciele mogą zapytać jak się czujesz. Mogą Cię wysłuchać, gdy masz potrzebę opowiedzieć o swojej samotności. Ale nie mają prawa z jej powodu Wam docinać albo się dowartościowywać. Mówcie o tym jasno i wyraźnie. Albo zmieńcie przyjaciół. Przecież nie po to się z kimś kumplujemy, żeby się dzięki tym osobom czuć gorzej.

Ja też lubię być w parze. Lubię te wszystkie momenty i emocje, które może nam podarować druga osoba. Ale nie wartościuję tego. Jeśli będziecie myśleć, że czas spędzony we dwójkę jest lepszy, niż czas spędzony samemu, odbieracie sobie czerpanie przyjemności z wielu rzeczy. Z bycia tu i teraz. Z cieszenia się daną chwilą czy stanem. Samotność czasem jest trudna. Pojawiają się różne myśli: co ze mną nie tak, czy tak będzie już zawsze, jakie popełniam błędy. Fajnie je sobie zadawać. One być może pozwolą nam na uniknięcie błędów z przeszłości. Ale nie zafiksowujcie się na tym, bo sami się nieświadomie ranicie. A te zranienia czasem powodują, że w momencie poznania kogoś ubieramy kolejne warstwy ochronne. Jak sobie wmawialiśmy przez ostatnie kilka lat, że na nikogo nie zasługujemy, to ciężko jest się otworzyć przed kimś, kto zaczyna się starać i komu zależy.

Życzę Wam doceniania samotności. I pamiętania, że dopóki macie siebie, nie jesteście sami. To wystarczająco dużo, żeby super spędzać czas i żyć pełną piersią.

Może Ci się spodobać