fbpx
Myśli zebrane

Kiedy byłam mała

13 kwietnia 2020

Dzieciństwo. Magiczna kraina wiecznej szczęśliwości, kiedy naszym jedynym zmartwieniem było, czy Ola wyjdzie się pobawić. Dlaczego trzeba chodzić tak wcześnie spać, jeść marchewkę i jak się bardzo szybko biega, to czasem zbijają się kolana.

Moje dzieciństwo było wspaniałe. I chociaż dostałam w pakiecie mnóstwo różnych schematów, które rzutują na moje życie (ale pociesza mnie fakt, że każdy je dostał😊) było takie jak powinno być. Beztroskie. Pełne głupot i zmartwień, których jedynie dzieci powinny doświadczać. Im jestem starsza tym więcej wspominam. To normalne. Z czasem sięgamy do korzeni, chcąc przypomnieć sobie, jak zostaliśmy ukształtowani. I cofnąć do tej beztroski właśnie. Do momentu, kiedy cały świat był w zasięgu naszej ręki i głowy. Mogliśmy zostać każdym. Królem. Rycerzem. Kosmonautą. Mogliśmy się wspinać na drzewa, na palce i na wyżyny naszych dziecięcych możliwości. Nic nie było niemożliwe. Byliśmy niezniszczalni. Nieśmiertelni. Liczyły się tylko codzienne przygody i przyszłość. Bo przecież żaden malec nie marzy o niczym bardziej jak tylko o tym, żeby być dużym.

A teraz jesteśmy duzi. Mamy duże dorosłe problemy i małych siebie gdzieś tylko na zdjęciach. Lubię patrzeć na tę niezapisaną kartkę i na swoją dziecięcą buzię pełną nieświadomości tego, co się wydarzy.

Zawsze powtarzam, że wspomnienia to jedna z najfajniejszych rzeczy na świecie. Bo nikt i nic ich nie zabierze, chyba że alzheimer. Dlatego tak się trzeba starać, żeby wciąż dokładać sobie nowych i fajnych i pielęgnować te stare. Tylko od nas zależy ile pozytywnych widokówek w naszej duszy jesteśmy w stanie przejrzeć i obrazów namalowanych przywołać. Wspomnienia mają jeszcze jeden plus. W nich wszyscy możemy być piękni, młodzi i fajni. Nasz mózg ma to do siebie, że gloryfikuje rzeczy fajne, niczym rodzynki z ciasta wydłubując tylko miłe rzeczy, a te gorsze spychając w zakamarki pamięci.

Moje święta zawsze były piękne. Nie pamiętam smutnych świąt. Albo złych. Gdy byłam mała wszystkie bez wyjątku spędzaliśmy u babci, przekrzykując się przy wielkanocnym stole, kto zje więcej jajek. A babcia gotowała, piekła i smażyła donosząc kolejne półmiski kiełbas, galaret czy bab i drożdżowych ciast. I chociaż pierwsze święto miało swój urok, bo wiadomo szukanie zajączka i powiew wielkanocnej nowości, to wiadomo, że i tak wszyscy czekali na to, żeby mieć mokre majtki.

Wielkanoc na wsi ma to do siebie, że można wszystko. Zwłaszcza w Śmigus Dyngus. Laliśmy się wiadrami tak, że woda spływała po nas wartkim strumieniem. Co najlepsze laliśmy się w domu! Pamiętam taki kadr, gdy byłam jeszcze grzdylem, jak mój tata razem ze swoim tatą i wujem faktycznie oblewali się wiadrami wody przy akompaniamencie krzyków babci, które w dużym skrócie oznaczały wypierdalać na podwórko. Ale nikt się na nikogo nie darł. To była zabawa i chwila beztroski. Raz do roku można. Raz do roku można zjeść 10 jajek, popchnąć kiełbaską i być przemoczonym do suchej nitki. Bo tradycja. Bo zabawa. Bo święta. Gdy byliśmy starsi laliśmy się z węża na ogrodzie. A potem zajączek przyniósł mi simsy i o mało nie zawaliłam matury, dbając o to, żeby miały co jeść i nie umarły z braku kontaktów społecznych. I gdzieś po drodze zapomniałam zadbać o to, żeby się porządnie nauczyć.

Świąt tak innych nikt się nie spodziewał. Bo z jednej strony, co tu świętować, jak wszystko daleko. Przyszłość i wszystkie plany nagle znalazły się miliony lat od nas. Bliscy są tylko na ekranach komórek i komputerów. Ale może to czas, kiedy chociaż siebie będziemy blisko. Może warto przemyśleć parę spraw. Może okazało się, że to za czym od dawna gonimy nagle się robi mało istotne. I ważne jest tylko to, co mamy tu i teraz. Może w trudnych chwilach ważne są jednak więzy rodzinne i ci, na których możemy liczyć. Bo słowo czy gest zaczynają być cenniejsze od nowego samochodu czy wiosennej kolekcji Zary. To co się dzieje teraz też kiedyś będzie tylko wyblakłym wspomnieniem. Mam nadzieję, że dla wielu z Was jednak dobrym. Że te święta zapamiętamy w bliskości ze sobą i z tymi, z którymi możemy. I że kiedyś wrócimy do tych wspomnień w uśmiechem na twarzy. I tego Wam wszystkim życzę.

Przeczytaj również