fbpx
Psyche

Leżę na kozetce czyli o psychologu słów kilka

1 lutego 2017

I nagle zdałam sobie sprawę, że tkwię w przeszłości. Że nigdy nie pójdę do przodu, jak nie uwolnię się od swoich demonów. Że ja z moja wrażliwością i postrzeganiem świata x lat temu trafiłam nie na tych, co powinnam i to zniszczyło mnie na zawsze…

Jestem nieśmiała. Zawsze byłam. Nieśmiała do tego stopnia, że faceci są tabu. Jednocześnie przy mojej uczuciowości i wrażliwości zakochuje się średnio co miesiąc. Ale to są miłostki gówniary, nie mające nic wspólnego z uczuciem. Mój pierwszy facet, taki na poważnie łamie mi serce. Mój pierwszy ważny dorosły związek, taki gdzie ja ciebie, ty mnie i do grobowej deski. A potem wyjeżdża za granicę i ja już wiem, że nie będzie dobrze. Dzwoni tyle ile trzeba, pisze tyle ile konieczne i czuję tak jak kobiety to wiedzą, że dobrze się bawi. Jak przyjeżdżam w odwiedziny dowiaduje się od obcych ludzi, że za dobrze…

Biegnę przed siebie. Bez tchu po obcym mieście, byle dalej. Nie usłyszałam tego, nie chcę wiedzieć. Mam bilet na za dwa tygodnie, mieszkam z dziewczyną, która go uwiodła i z tabunem obcych ludzi. Postanawiam, że o nas zawalczę. Już zawsze potem będę walczyć o coś, co nie ma sensu. Zostaje. A potem wracam do pracy, do przyjaciół, chociaż wiem, że powinnam być tam. Ktoś musi go pilnować…o ja głupia i naiwna. Zostawiam pracę i lecę tkwić przy jego boku. Potem żyjemy ze sobą 4 lata. A ja się puszczam. Bo mogę…

Tak zaczęłam moją historię. I potrwa jeszcze długo. Nie na kozetce, kozetki to wymysł na potrzebę filmów. Jestem u psychologa 3 raz w życiu. W dzisiejszych czasach to nic dziwnego, wszyscy moi bliscy chodzą do psychologów, psychiatrów albo biorą pigułki szczęścia. Inna sprawa, że dobieram znajomych na podobnym poziomie wrażliwości, więc nic w tym dziwnego, że w pewnym momencie przeciążony układ nerwowy mówi dość. Że za dużo pytań, a za mało odpowiedzi. Że myśli wciąż biegną, a emocje galopują w zupełnie nam nieznanym kierunku, a to my powinniśmy wytyczać im szlak. Psycholog nie świadczy o tym, że jesteś świrem. I jak do niego chodzisz albo chcesz iść, nie znaczy, że coś z tobą nie tak. Tak naprawdę to duża odwaga i świadomość samego siebie, żeby coś zmienić, poprawić. Większość ludzi woli przyklepywać problemy pod dywanem i żałośnie stwierdzać ot taki jestem, trudno. Nie, wszystko można zmienić. Trzeba do tego odrobiny uporu, odwagi i konsekwencji. Jak do każdego sukcesu.

Jeśli zastanawiasz się, czy psycholog jest w stanie ci pomóc, najpierw zrób rozeznanie. Tak jak wybierasz lekarza i przy poważnej diagnozie konsultujesz ją z innymi specjalistami, tak ważne jest, żeby wybrać osobę, która chce z tobą pracować a ty z nią. Sprawdziłam internet, popytałam znajomych, dostałam dziesiątki telefonów. Wybrałam na razie jedną. Ze względu na mój problem wolałam, żeby to była kobieta. Gdyby to był facet, zaczęłabym te same gierki co zawsze. Poleciły mi ją 3 niezależne źródła. Po pierwszej wizycie mam mieszane odczucia. Tak jest zawsze! Dlatego trzeba iść do tej samej osoby raz albo dwa, chyba, że od początku odczucia są negatywne. Dopiero potem można wypróbować kogoś innego. Ważne jest, czy macie dobrą energię i czy się przy tej osobie dobrze i swobodnie czujesz, czy nie masz blokady przed mówieniem i czy wierzysz w to, że ci pomoże! Nikt nie uleczy cię po pierwszej wizycie. Nie da magicznej recepty na szczęśliwe życie. Zwróćcie też uwagę na rodzaj terapii, metod psychoterapii jest kilka. Nie w każdej będziecie się dobrze czuć.

Ja na razie opowiadam swoje życie. Relację z rodzicami, związki, historie, które muszę wyrzucić z siebie. A ona słucha, dopowiada, nakierowuje mnie, wyjaśnia. Dowiedziałam się np., że ludzie dobierają się na zasadzie deficytów, jeśli ktoś miał nadopiekuńczego rodzica, a druga osoba miała zimny wychów, to będziecie do siebie lgnąć, bo każdy dostał coś, czego nie ma drugi. Ale to nie jest dobre. Wiem, że emocje trzeba nazywać i o nich mówić. Zawsze. Nienazwane emocje rodziców powodują, że dziecko nie wie o co chodzi, czy rodzic jest zły na nie czy po prostu miał zły dzień. I te lęki w podobnych sytuacjach pojawiają się w dorosłym życiu. Czy partner wstał lewą nogą, czy chce cię zostawić. Nie może być miejsca na domyślanie się.

Już wiem, że mój najważniejszy związek nigdy by się nie udał. Że ludzie, którzy tak się dobierają jak my, mogą pracować z psychoterapeutą, ale to długi i żmudny proces, nie dający gwarancji na rezultat. Że czasem się kogoś kocha, ale nie powinno się z nim być, nie za wszelką cenę. Cała praca jeszcze przede mną. Zmiana przekonań, wyuczonych zachować to długi proces. I kosztowny. Wizyta na NFZ odbywa się średnio co msc- dwa, to za długo. Prywatne wizyty to koszt 100-150 zł za godzinę pracy. Z drugiej strony pomyśl, że inwestujesz w siebie. Nie ma lepszej inwestycji.

Przeczytaj również