fbpx
Myśli zebrane

Przestańcie nas straszyć

3 listopada 2020

Paleniem na stosie. Grzechem. Rozwiązłością. Gazem. Mandatami. Skończcie moralizować. Mówić o tym, że się za mało modlimy. Że kobieta po zajściu w ciążę traci wolność. Że zastąpiłyśmy mózgi cipkami. Kobieta przez wieki dzięki facetom i przy ogromnej zasłudze kościoła straciła na znaczeniu. I wielu przeraża fakt, że od całkiem niedawna jest na dobrej drodze do odzyskania swojej pozycji. My nie zastąpiłyśmy mózgu cipkami. To wy zauważaliście tylko cipki. A my od pewnego czasu zaczęłyśmy solidarnie zauważać, że mamy też mózg. I coś do powiedzenia, co kościołowi i wszelkiej maści mizoginom nie w smak.

„Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą”. To słowa z Biblii. Nasza religia i kościół zrobiły bardzo wiele złego dla kobiet. I paradoksalnie niewiele dobrego. Począwszy od napiętnowania Ewy za to, że podała cudownemu Adamowi jabłko do zjedzenia, poprzez palenie na stosie czarownic, do przekonania niektórych, że ciąża czy co gorsza ciąża z uszkodzonym płodem jest karą za rozkładanie nóg. Bo kobieta ma uprawiać seks tylko dla prokreacji. Broń boże seksem się cieszyć. Wtedy na bank jest dziwką.

Przerażają mnie opinie, które czytam od kilku dni w internecie na temat strajkujących kobiet. I żeby nie było, że to są tylko męskie głosy. To niestety również głosy kobiece. W dużej mierze mówią o tym, że co niektórzy mają dość terroru kurewek, które nie potrafią stosować antykoncepcji. Tak jakby aborcja była powszechnie stosowanym rozwiązaniem, gdy pęknie gumka. Pękła no to trudno. Dobrze, że jest aborcja będę mogła się wyskrobać. Serio są na świecie ludzie, którzy myślą, że kobiety stosują ten zabieg jak manicure? Że nie pozostawia on żadnych śladów na ciele ani psychice?

Czy ciąża albo ciąża z uszkodzonym płodem ma być dla nas karą za seks? Bo tak jak jedna ze znanych pań napisała, może się za mało modliłyśmy czy niezdrowo jadłyśmy? Kobieta i tak ponosi 100% konsekwencji za uprawianie seksu w postacie dziecka w przypadku nieplanowanej ciąży. Facet bez antykoncepcji może co najwyżej się zarazić chorobą weneryczną, a w sytuacji zajścia w ciążę powiedzieć nara pa. Nie jestem gotowy. Nie tak miało być. Nic ci nie obiecywałem. W naszym społeczeństwie o zgrozo to kobiety są bardzo często napiętnowane, gdy facet nie uniesie ciężaru bycia ojcem. Bo po co jej to było? Niepotrzebnie nogi rozkładała ladacznica jedna! Podwójne standardy dla obu płci widocznie w naszym przekonaniu są jak najbardziej ok. Przecież ona w bólach rodzić będzie. I nieść swój krzyż przez sporą część życia, a on nad nią panować. Potraficie tak obiektywnie spojrzeć na to, jak kobiety mają grubo przejebane? Czy tylko moralizować, nie mając o tym bladego pojęcia?

I dlaczego mamy w ogóle być za seks karane? Czy nie wystarczą w zupełności ww konsekwencje, które możemy ponieść? Dlaczego kobiety mają się szanować? I co to w ogóle znaczy? Głęboko zakorzenione w naszej tożsamości normy religijne i przekonania, które wynieśliśmy z domu wychowani w wierze, w jakiś niewyobrażalny sposób ryją części ludzi beret, zapędzając ich w kozi róg zacietrzewienia, zamiast w zakamarki własnego mózgu, żeby racjonalnie pomyśleć. Jakby mało było konsekwencji, dochodzi do tego wpędzanie w poczucie winy za seks i straszenie grzechem. Bo w dzisiejszych czasach palić na stosach już nie można. Przypomina mi się jeden komentarz pod tekstem Lubię ten moment, gdy pisałam o jednorazowym seksie. Że jak jako kobieta mogę oczekiwać w czasie takiego zbliżenia, że facet się mną zajmie! Czyli w czasie ONS ja i moje ciało jesteśmy do tego, żeby zaspokajać potrzeby mężczyzny, a do tego jesteśmy potępione za swoja rozwiązłość. Nie zasługuję na orgazm, bo się wg czyjegoś mniemania puszczam. Acha.

O czary też głównie oskarżano kobiety, mówiąc, że są z natury słabe, łatwowierne i rozpustne, a przez to bardziej podatne na wpływy szatana. Nic dziwnego, że patriarchat, podtrzymywany przez kościół dalej dobrze się trzyma. Wszak wiele porządków mogłoby runąć, gdyby co niektórzy przyznali, że kobieta jest równa mężczyźnie. No ale, że palić na stosach już się nie da…

Metodą kościoła jest nie tylko polowanie na kobiety, straszenie grzechem, ale również umniejszanie jej roli. Ma rodzić. I służyć! W związku swojemu panu. A w kościele? Swoim panom. Jak się przyjrzycie hierarchii kościoła, to na stanowiskach zarządzających kobiet nie ma. Na czele sami mężczyźni. Owszem są np. zakonnice, ale jaką rolę pełnią względem mężczyzn? Służalczą! Mają dbać o kuchnię. I o mężczyzn.

To teraz kilka ciekawostek z zamierzchłych czasów a propos roli kobiety. Antropolożka Hellen Fischer, która wydała genialną książkę Anatomia miłości bada nie tylko historię związków i miłości. Bada również odwieczne zależności między mężczyzną i kobietą. I co się okazuje?

Że w wielu tradycyjnych kulturach tj np. plemię Igbo w Nigerii kobiety cieszyły się stosunkowo dużą władzą, dopóki nie pojawili się Europejczycy. I że to kolonializm wielu kobietom nałożył kajdany. „Antropolożka Eleanor Leacock badająca zachowana Innuitów czytała dzienniki jezuity Paula Le Jeaune, który objął stanowisko szefa misji francuskiej w Quebecku w 1632 roku. Pisał on w nich o tym, jak zetknął się z Indianami Montagnais i Moskapi i ujrzał ku swemu przerażeniu pobłażliwych rodziców, niezależne kobiety, rozwiedzionych partnerów, mężczyzn z dwiema żonami oraz pozbawioną formalnego przywództwa wędrowną, pogodną kulturę, w której kobiety miały wysoki status ekonomiczny i społeczny.”

I co? Oczywiście postanowił to zmienić, nawracając pogan. Dziesięć lat później niektórzy zaczęli stosować przemoc wobec kobiet.

Cofnijmy się jeszcze dalej. Tysiące lat temu nie żywiliśmy się jedynie mięsem. Nie było tak, że kobiety siedziały przy ognisku albo w jaskiniach pilnując dzieci. Dominowała kultura zbieracko-łowiecka, gdzie dużą rolę odgrywała kobieta. To stąd jej duże znaczenie w zamierzchłych czasach. To kobieta zbierała rośliny, jagody i co tam jeszcze można było zebrać, żeby wszyscy nie umarli z głodu. Potem ludzie zaczęli uprawiać ziemię. Pojawiły się pierwsze narzędzia, a gwoździem do trumny znaczącej roli kobiet był pług. Fischer pisze, że „nie było chyba w historii ludzkiej narzędzia, które wykopałoby większą przepaść między obiema płciami. Wraz z nastaniem pługa (do 3000 roku p. n.e. narzędzie to już było szeroko rozpowszechnione) , który wymagał znacznej siły fizycznej, większość pracy spadła na mężczyzn. Kobiety przestały się też wyprawiać na poszukiwanie strawy. Utraciły swoją pradawną, szanowaną pozycję niezależnych zbieraczek i żywicielek. A krótko po tym, jak pług stał się niezbędnym elementem uprawy ziemi, wśród ludzi nastały podwójne standardy seksualne. Kobiety uznano za podległe mężczyznom.”

Także postępujące zmiany, rosnąca rola kościoła powoli spychały kobiety na margines. W wielu społecznościach agrarnych zaczęło się traktowanie kobiety jako posłusznej rzeczy, która miała za jedyne zadanie wydanie na świat potomstwa. Gwałcone, przehandlowywane, niewolone, traktowane jak towar, wydawane za mąż w wieku dziecięcym dla sojuszy i rodzicielskiego widzimisię. Kobiety w historii nie miały łatwego życia.

Niektórzy wciąż chcą zatrzymać ten porządek rzeczy. W głowie im się nie mieści, że kobieta może przestać być podległa, nie chcieć tylko rodzić i że straszenie grzechem już na nas nie działa.

Że nasze ciało jest tylko nasze.
I nie należymy do żadnego pana.

Przeczytaj również