fbpx
Ona & On

Zazdrość o przeszłość

1 sierpnia 2021

Zdarzało Wam się być zazdrosnym o przeszłość partnera albo jego życie seksualne? Bo mnie tak. Dziś już wiem, że przeszłość to przeszłość. Ani ja swojej nie zmienię, ani nie zmieni jej mój partner. Warto rozumieć swoje emocje i o nich rozmawiać, żeby to co było nie niszczyło nam tego, co trwa.

Jakiś czas temu ktoś mi zadał świetne pytanie dotyczące zazdrości o przeszłość partnera. Teraz, na tym etapie samoświadomości na którym jestem nie stanowi to już żadnego problemu. Ale rozumiem Wasze lęki, bo też tam kiedyś byłam! Zresztą, kto czytał ebooka ten zna też różne moje kiepskie zachowania.

Ponad 10 lat temu gdy zamieszkałam w Krakowie z jednym z moich partnerów, jego przeszłość i ex spędzały mi niemal sen z powiek. Musiała wiedzieć wszystko. Kiedy. Z kim. Dlaczego. Ba, liczyłam nawet miesiące pomiędzy jedną a drugą a jak znalazłam jakąś lukę dostawałam pierdolca. Bo w luce wiadomo, najłatwiej o przygodny seks, zatem nigdy się nie doliczę!

Dopytywałam, mieliłam to w głowie, psułam sobie teraźniejszość jego przeszłością. A tak naprawdę problem wynikał z tego, że nie umiałam nazwać swoich emocji. Lęku, który się pojawiał, że ja może też kiedyś pójdę w odstawkę. Że może jestem gorsza od poprzedniczek. On wydawał mi się taki fajny, mnie wydawało się, że prędzej czy później przejrzy na oczy, że ja taka fajna nie jestem.

W ogóle to takie moje odkrycie, że nazywanie swoich emocji sporo pomaga w życiu, ale i w relacjach. I tu na chwilę zróbmy stop odnośnie zazdrości o przeszłość i opowiem Wam jedną sytuację z Mazur a propos nazywania emocji i mówienia o nich.

W tym roku nam nieźle powiało, w sumie flauta nie zdarzyła się ani razu, dzięki czemu mogliśmy ostro zapieprzać. Ale w dniu, w którym wpłynęliśmy na Śniardwy było już grubo. Kto pływa ten wie, że to jezioro jest super, bo mniej motorówek, skuterów i wyprawiają się na nie ci bardziej doświadczeni, bo przy brzegu sporo kamieni, jak się coś zadzieje do brzegu daleko, a samo jezioro jest płytkie co przy dużym wietrze powoduje pioruńskie fale. I tak sobie płyniemy, fale coraz większe, ja prawie leżę na wodzie już. Na niebie ciemnogranatowe chmury. Kierunek Okartowo, bo super klimat i pyszna rybka, ale no trzeba całe jezioro przepłynąć. I zaczęłam się cholernie bać, bo jakoś tak poprzedniego dnia ciągle było gadane o wywrotkach łódek i się skupiłam tylko na tym, co będzie jak zaliczymy grzyba. Mój partner się pyta, czy wszystko ok, bo widzi, że jestem sinozielona. Ja na to, że jest mi niedobrze. Nie przyznałam się w pierwszej chwili. Dopiero przy kolejnym pytaniu powiedziałam, że się boję. No i co następuje teraz? Wcześniej gadaliśmy o tym, że to jest ok się bać. Nie ma nic złego w tym, że ktoś się czegoś boi w życiu czy danej chwili. No ale partner nie odpowiada za mój strach… Powiedział do mnie Anka zobacz, płyniemy tak już pół h i nic się nie wydarzyło. Gdyby było kiepsko kazałbym Wam ubrać kapoki. To mi pomogło zracjonalizować swój strach. Oswoić go trochę.

I teraz wróćmy do sytuacji zazdrości o przeszłość partnera czy o partnera w ogóle. Pod tą zazdrością na ogół kryje się lęk, o którym można rozmawiać z partnerem. Dobry partner zrozumie, wesprze i wyjaśni. Kiepski może ten lęk celowo podbijać np. wiedząc, że zostaliśmy zdradzeni i boimy się zdrady mówić w kółko np. o swoich koleżankach czy pisać z nimi. Nasza zazdrość i lęk jemu będzie coś załatwiać, będzie się czuł zajebisty, skoro my się tak bardzo boimy, że nas zostawi. Sporo osób robi to celowo, żeby podbijać swoje ego. No ale w fajnych związkach jednak nie chcemy, żeby partner się celowo bał czy martwił, żebyśmy się samemu mogli poczuć lepiej.

Dlatego warto rozumieć swoje emocje i co z czego wynika, żeby móc je nazwać i spróbować rozbroić. Posiadanie pretensji do partnera czy partnerki o ich przeszłość czy liczbę partnerów seksualnych to trochę tak, jakby mieć pretensje o to, że ktoś jest za wysoki czy za niski. Przecież nie zmienimy przeszłości. Każdy z nas jakąś miał. Dlatego zamiast pretensji rozmawiajmy o swoich obawach.

Warto też sobie uzmysłowić jedno – przecież dana osoba jest z nami teraz a nie z osobami z przeszłości. Z jakiegoś powodu nas wybrała a nie została z innymi. Zdanie sobie sprawy, że bycie z kimś to wybór to krok w dobrą, wyzwalającą stronę. I oczywiście posiadanie też świadomości, że druga osoba może w każdej chwili ten wybór cofnąć. Partnerzy nie są naszą własnością. Ich ciała nie są naszą własnością. Ani ich przeszłość też nie. Dlatego zamiast skupiać się na niej i rozwalać sobie tą przeszłością głowę i związek, lepiej skupić się na tym, co teraz tworzycie i na swoich emocjach. Nauczyć je nazywać i obłaskawiać.

Może Ci się spodobać