fbpx
Ona & On

Cała prawda o romansach

7 czerwca 2020

Po przypomnieniu ostatnio tekstu Żona mojego męża zawrzało w komentarzach. Że mnie też coś takiego spotka. Że nie kradnie się cudzych mężów. Gdzie kobieca solidarność! I tak sobie pomyślałam, że po pierwsze nie będę komentować, bo wiele osób zna tę historię i jej zakończenie – jest w innych tekstach. A po drugie zbiorę dla Was w jednym wpisie szereg mitów i bzdur, które dotyczą romansów począwszy od durnego i prostackiego jak suka nie da to pies nie weźmie.


Pies i suka
No właśnie, to co z tą suką? Z jednej strony jesteśmy zwierzętami, z drugiej przecież ludźmi i powinniśmy panować nad swoim popędem. Ale zastanawiam się, ile z Was tu chciał ktoś uwieść? Bo ja w teorii też jestem świetna. Z uwodzeniem to jest tak, że nagle pojawia się ktoś, kto zauważa w Tobie to, czego Twój partner już nie widzi. I od tej chwili oprócz przywieź dzieci i kup ziemniaki zaczynasz słuchać, że jesteś fajny. Ktoś w ogóle zaczyna Cię słuchać. Pyta o marzenia. Czujesz się dostrzeżony. I oczywiście, że znajdą się tacy w szczęśliwym związku, którzy nie ulegną. Nie będą odpowiadać, jak ktoś zachęcająco będzie nagabywać, żeby się przytulić. Ale jednak spora część z nas w życiu chce być zauważona przez drugiego człowieka. I w tych momentach, gdy ktoś się do Ciebie zbliża niekoniecznie musisz od razu wyczuć jego intencje. Czy chodzi mu o twoją duszę. Twoje majtki. Czy może po prostu chwilę chce posiedzieć z Tobą. We wszystkich moich relacjach z zajętymi to ja byłam  uwiedziona. To ktoś zabiegał o moje względy, rzucając mi komplementy i składając propozycje.  To oni chcieli powiewu świeżości. W seksie i w życiu. Ja byłam wolna. To oni nie mieli żadnych skrupułów, żeby połechtać sobie mną ego. Często starzy wyjadacze wybierają też dziewczyny, które są zakompleksione, bo wiedzą, że one się połaszą na chwile uwagi i gładkie słówka. To łatwy kąsek do zdobycia. Teraz wiem, że wolne kobiety plus zajęci faceci równa się same problemy. Bo my w pewnym momencie chcemy deklaracji. Ba, my się możemy przecież zakochać! Dlatego dziś jeśli chodzi o sam seks ideałem jest podobno relacja na boku z kobietą, która również ma rodzinę. Zbyt wiele do stracenia, żeby chciała, aby on odszedł od swojej.

Te biedne kobiety czyli solidarność jajników
Przykro mi drogie panie, ale myślę, że coś takiego jak solidarność kobieca nie istnieje. Ba, uważam, że nikt nie jest tak w stanie dokopać kobiecie tak jak druga kobieta. Wystarczy wejść na profile dowolnej dziewczyny na Instagramie, której powiedzmy się w jakiś sposób powiodło i poczytać komentarze innych kobiet, specjalistek od wszystkiego, na temat wychowywania dzieci, związków, prowadzenia firmy czy prowadzenia się w życiu. Dla mnie istnieje tylko męska solidarność. I wiem, że sporo facetów, którzy się kumplują za cholerę nie spojrzałoby na dziewczynę przyjaciela, nawet gdyby naga weszła im do łóżka. Co do kobiet nie jestem już taka pewna. Tak więc nie, nie było mi jej żal. Dziś czasem trochę jest. Bo mam wrażenie, że ja patrzę na jej męża i wiem o nim coś, czego ona nie wie. Ale to już na szczęście nie mój problem.

One nie wiedzą czyli dlaczego wiem, że jest inaczej
Pewnie jest część, która nie wie. Wszak całkiem sporo romansów na świecie udaje się ukryć. A potem albo romans się kończy i mąż wraca do żony. Albo odchodzi do kochanki, co się rzadko zdarza. Na ogół jednak romanse trwają całkiem długo. Dlaczego? Bo np. dla starszych facetów to powiew świeżości. Bo czasem jednak dochodzi do głosu fascynacja drugą osobą i jej odmiennym życiem czy spojrzeniem na świat. A czasem jest to po prostu układ oparty na seksie i takim zwyczajnym lubieniu się, który może trwać i trwać. I niezależnie od tego, jaki jest powód, im dłużej trwa romans, tym większa szansa, że żona czy partnerka się dowie. Bo trudno nie zauważyć, że ktoś z kim się żyje 20 lat się zmienił. Możemy nie wiadomo jak chcieć ukryć zapach, potajemne schadzki, ale ciężko jest czasem ukryć euforię, napięcie czy dobry humor. To, że się zaczyna o siebie dbać. Wyjeżdżać. Znikać na całe wieczory. Oczywiście można to usprawiedliwić nowym hobby jak np. obserwowanie żuków. Ale umówmy się bystra kobieta pokapuje się od razu. Cała reszta będzie udawać, że nic się nie dzieje, czekając aż facet się wyszumi i potulnie wróci w domowe pielesze. Trzeba mieć dużo odwagi i pewności siebie, żeby wystawić mu walizki za drzwi krzycząc radosne wypierdalaj na pożegnanie. Poza tym tak sobie myślę, że gdyby mój mąż się zakochał i mu nie wyszło z kochanką, nie chciałabym z nim żyć pod jednym dachem. A jeśli to była fascynacja seksualna, to może byłabym w stanie wybaczyć. Raz. I ratować związek. Ale przy kolejnym takim numerze pogoniłabym w skarpetkach. Moje wiedziały. Obie. Jedna, bo mąż po prostu lubił mieć kochanki. Zawsze miał takie czysto seksualne relacje na dłużej. I mimo, że potrafiła do niego zadzwonić 20 razy w ciągu dnia pytając gdzie jest i z kim łykając jego kłamstwa, to wiedziała, że zawsze wróci do niej. Do domu, który dla nich wybudował. I z którego nie będzie miał nigdy odwagi odejść. Druga dowiedziała się od mojego byłego, który licząc, że nasza relacja się rozpadnie napisał, żeby ją uświadomić. Chociaż myślę, że wiedziała dużo wcześniej. I co? I nic. Kiedy wracałam z jej mężem znad morza po całej tej aferze zadzwoniła pytając o której wróci, bo wstawia ziemniaki.

A żeby tak spotkało Cię to samo
I tak. I nie. Z jednej strony dopuszczam fakt, że ktoś się faktycznie może zakochać. Że związki się kończą. Że dziś ludzie koło 40 są na ogół po rozwodach. I jeśli nie trzymają nas mocno normy kulturowe czy religijne, które każą naprawiać, nawet gdyby się było w nie wiadomo jakim bagnie, najnieszczęśliwszym człowiekiem na świecie. To jednak ludzie mają prawo sobie układać życie z kimś innym. I dopuszczam, że można tego kogoś spotkać, posiadając jeszcze żonę czy męża. Z drugiej strony to fakt, że większość zdradza, żeby się wyszumieć. Żeby dostać w łóżku to, czego nie ma się w domu. A dodatkowo – tu panowie drobny prztyczek dla was – w pewnym wieku po to, żeby się odmłodzić. Facetom gorzej jest się chyba pogodzić z upływającym czasem. Jedni kupują sobie motor, inni szukają młodszej. Żeby sprawdzić, czy ich erekcja dalej jest tak silna. I czy mogą być nadal atrakcyjni dla młodszych kobiet. Jest też pewien typ, który to lubi. Ba, od tego się można uzależnić! Od tych tajemnic. Kradzionych pocałunków. Szybkiego seksu. I emocji z tym związanych. Czujesz, jakbyś grał rolę w filmie romantycznym. A potem chcesz więcej i więcej. I jak już się związujesz z osobą, przez którą rozpadł się Twój związek istnieje spora szansa, że po krótkim okresie stabilizacji czyli tzw. nudy wydarzy się to samo. Inna kwestia, że sporo osób robi to po prostu dla podbudowania swojego ego, sprawdzając czy wciąż jest się atrakcyjnym dla płci przeciwnej.

Ukradłaś, oddaj to nie twoje!
Mimo, że w pierwszym zdaniu przewrotnie napisałam ukradłam Ci męża to muszę Was zdziwić. Nie da się nikogo ukraść. Mimo, że jedna z pań napisała, że powinno mnie spotkać to samo, bo sobie sama wzięłam zajętego. Ludzie mają swoją wolę. I są wolnymi ludźmi. Nawet jeśli mają obrączkę. Sami podejmujemy swoje decyzje i sami bierzemy za nie odpowiedzialność. I nawet jeśli ta naga kobieta wpadnie nam przez przypadek do łóżka, zawsze możemy mieć na tyle rozumu, żeby ją z niego wygonić. Nikt nie jest niczyją własnością. A ludzi się nie zabiera ot tak, jak mleka w sklepie wkładając do koszyka. Kobiety bardzo często zrzucają odpowiedzialność z siebie i męża na inną, która po prostu przyszła i go sobie zabrała. Ot tak. Może coś się wydarzyło, bo Wasz związek od dawna nie funkcjonował dobrze. Albo on jednak nie ma na tyle samokontroli, żeby tą nagą kobietę wygonić. Ale to nie jest tak, że wchodzi nagle cała na biało ta mityczna złodziejka mężów do Waszego uporządkowanego życia i zabiera Ci Janka, bo ma takie pragnienie. Już pisałam o tym, że w szczęśliwych i kochających związkach może się pojawić Monica Bellucci i co. I nic się nie wydarzy.

Myślę, że ile ludzi, tyle historii. Ale zrzucanie całej winy za romans na kochankę jest po prostu mocno krzywdzące i niesprawiedliwe.

Przeczytaj również