fbpx
Ona & On

Zabrałyśmy wam męskość

15 czerwca 2018

Oszukałyśmy Was. Powiedziałyśmy, że chcemy facetów wrażliwych, opiekuńczych i dobrych tylko po to, żeby potem uznać was za chodzące cipy i biegać za facetami, którzy są maczo. Chciałyśmy wydobyć wasz kobiecy pierwiastek, żebyście lepiej nas rozumieli. Zapominając, że nie można mieć dwóch rzeczy jednocześnie. Zyskując faceta dobrego i troskliwego, zabiłyśmy waszą męskość. Pożarłyśmy wam jaja, chlipiąc teraz w kąciku, że mężczyźni tacy nieporadni.

Człowiek jest tak skonstruowany, że chciałby wszystko. A kobieta to wszystko jeszcze bardziej i razy dwa. Mężczyznę kompletnego. Ze świetną pracą, idealnym wyglądem. Takiego, który jest zaradny, ale ta zaradność przejawia się w tym, że umie zmienić pieluchę, koło w samochodzie i zrobić 3-daniowy obiad dla przyjaciół. Do tego nie jest zmęczony tą swoją świetną pracą, pracuje po 10 godzin zarabiając kupę forsy, nigdy nie będąc wkurzonym, a po całym dniu wyzwań zawsze ma ochotę na seks. Nigdy nie jest mu smutno, bo przecież wiadomo, że to facet. Jemu nie ma prawa być smutno, smucą się tylko nieporadni mazgaje. Umie zająć się domem, kotem, międzynarodową firmą, tobą, a w międzyczasie lepi pierogi. A i ważne. Ma pasję. Bo bez pasji to pierdoła. Umie zagadać na pierwszej randce, dobrze zerżnąć na trzeciej, a na dziesiątej to proponuje co najmniej wspólny wyjazd na Seszele.

Napisał wczoraj do mnie kumpel, że on nie wie jak ma się zachowywać i czy mężczyźni też potrafią uwodzić. Bo jego partnerka z jednej strony oczekuje, że on będzie ją zaskakiwał kolacjami, kinem, kwiatami i generalnie będzie się o nią starał. I nie ma w tym nic złego! Z drugiej strony facet, który się stara za bardzo otrzymuje łatkę takiej trochę ciepłej kluchy. A wiadomo, że żadna z nas nie chce być z ciepłą kluchą! Więc najlepiej, żeby po romantycznej kolacji, którą ugotuje i po niej posprząta wsiadł na motor i zniknął na 3 dni czyszcząc w swojej dziupli pistolety i części. Tylko, że to tak nie działa.

To mit amerykańskich filmów, który jasne ładnie wygląda na ekranie, ale koleś w typie Ryana Gosslinga, który przeleciał pół miasta nagle nie zakocha się w szarej gąsce i przejdzie dla niej totalną metamorfozę ze zdobywcy w potulnego baranka. I my tym mitem sobie i facetom robimy krzywdę. Chcemy mieć wyniesione śmieci i przygotowany obiad, jednocześnie topiąc się w testosteronie.

Kiedy spotkałam się z uroczą stalkerką mojego już na szczęście ex zauważyłam, że problem w ich popieprzonym życiu jest podobny. Kiedy zapytałam dlaczego nie są razem odpowiedziała mi, że on to się świetnie nadaje na kumpla. Śmieci wynieść. Meble w mieszkaniu przestawić. Ale na faceta to nie, bo jest za bardzo ciapciowaty. Nie zauważyła w tym wszystkim, że sama go wpędziła w tą rolę a on wychodząc z założenia, że tego najbardziej oczekuje, po prostu ją przyjął. I wszystkie rzeczy, które ona mu robi wynikają z jakiejś chorej frustracji, że on nie jest tym, kim ona by chciała, żeby był. Czyli brutalnym maczo, który ją ostro zerżnie na kanapie tuż po tym, jak wyrzuci te śmieci.

Tylko że te role się kłócą. To nie tak, że facet nie może być szarmancki i męski jednocześnie. Może. Ale nie może być w 100% jednym i drugim. Musimy wybrać, które cechy nadrzędne maja przeważać w naszym partnerze i tak go sobie dobrać, żeby nie być wiecznie rozczarowaną i oczekiwać od niego cudów. Bo samiec alfa nie będzie robił codziennie nam pierogów na obiad, a potulny misiek nie będzie z nas zdzierał ciągle majtek na balkonie.

Zabiłyśmy Was swoimi oczekiwaniami. Pretensjami. Chęcią pogodzenia wrażliwej i delikatnej kobiecej natury z męską, pełną testosteronu i nieprzewidywalną. W efekcie otrzymałyśmy mężczyznę zagubionego. Którego dodatkowo pożeramy kawałek po kawałku, dzień po dniu. Bo jesteśmy silniejsze, agresywniejsze i mniej zagubione niż oni.

Oni nie wiedzą, jacy maja być. No bo jak pokaże swoją wrażliwość, to, że jest romantyczny to go wyśmiejemy albo odrzucimy. Chociaż w głębi duszy pragniemy kwiatków, wianków na głowie i spacerów nad rzeką. A jak pokaże, że jest silny i męski, to powiemy, że nieczuły i szorstki, nie dając mu szans. I ten biedny facet nie wie, jaki ma być. Kompas im zwariował zupełnie.

Mężczyzna dziś kobiet głównie się boi. Boi się ich oceny przed seksem, po i w trakcie. Oceniamy wasze penisy jak sukienki w katalogu, kastrując was jeszcze przed konsumpcją. Chcemy, żebyście byli w wiecznej gotowości zapominając, ile czynników wpływa na męską erekcję. Boicie się zajmować swoją pasją albo wyjść na piwo, bo w domu czekają obowiązki, mycie garów, wspólne oglądanie seriali. Bo jak za bardzo się zajmiecie sobą, to powiemy, że jesteście zimnymi egoistami. A jak zajmiecie się zbytnio domem, to uciekniemy od ciepłej kluchy.

Zabrałyśmy Wam męskość, jednocześnie rozpaczliwie jej pragnąc. Zapomniałyśmy, że czujecie. Że tak samo przeżywacie rozczarowania. Że też chcecie, żeby ktoś was kochał. Macie marzenia i my nie jesteśmy w ich centrum. Że jesteście osobnymi bytami, które powinny kroczyć z nami ramię w ramię.

A przez nas zostaliście z tyłu. I nie chcemy po was wrócić i podać wam ręki. Tylko stoimy z grymasem na twarzy opierdalając, że za wolno idziecie.

Przeczytaj również