fbpx
Psyche

Trudna sztuka komplementu czyli jestem fajną dupą

28 listopada 2012

Komplementy są jak pocałunki anioła. Czasem śmierci. Jest taki typ ludzi, którzy nawet jeśli chcą ci powiedzieć szczerze najpiękniejszą rzecz na świecie lub być zwyczajnie mili i tak się wyłożą. Facet zawsze chce dobrze, no chyba, że celem jest zaciągniecie nas do łóżka, wtedy możemy założyć, że chce dobrze dla siebie i dla ciebie. Ale czasem nie wychodzi.

Masz piękne buty i świetnie się komponują z tą sukienką! No kto by się nie ucieszył z takiego pochlebstwa, zwłaszcza z ust przystojnego faceta swojej siostry. A ta najpierw się robi blada, potem czerwona, a potem w bek. Konsternacja. Facet nie rozumie, gdzie popełnił błąd, a ona nie rozumie jak można być tak nieczułym i wrednym sukinsynem. Dopiero później okazało się, że te buty pożyczyła od jego dziewczyny. Bo chciała ładnie wyglądać, bo nie miała swoich, bo buty były cudne. A on cholera nie pamięta wszystkich fragmentów garderoby swojej kobiety! Jedna płacze, druga foch. Bo jak może nie wiedzieć, ile ma czarnych stringów i koszul w cętki i dlaczego łososiowego nie łączy się z bordo.

Sztuka prawienia komplementów jest trudna. Weźmy takie kobiety. Kobiety dzielą się na ładne, mądre, fajne i zołzowate. I na fajne dupy. W sumie fajna dupa zawiera kawałek każdego z tych określeń. I nie ważne, że mamy 3 fakultety albo 500 znajomych na fejsie. I tak każda z nas chce być fajną dupą, tak jakby te dwa wyrazy w pełni dookreślały nas jako superwoman. Z drugiej strony chcemy być wyemancypowane, a takie komplementy są seksistowskie.  Więc faceci powinni zauważać tylko to, co mamy do powiedzenia, czyli komplementować naszą inteligencję, to jak zgrabnie wspinamy się po szczeblach kariery w korpo używając przy tym mózgu a nie języka oraz, że wydajemy więcej kasy w empiku a nie sephorze. Powinni doceniać naszą zaradność, życiowe doświadczenie, to jak umiejętnie kierujemy samochodem, jednocześnie robiąc makijaż i umawiając się przez telefon do fryzjera. I to, jak świetnie prowadzimy dom, dzieląc wydatki między ludzi, zwierzęta domowe, nasze szuflady, jego szufladę, kremy, podpaski, wibratory, płatki śniadaniowe, papierosy i szkolenia z autoprezentacji i samoświadomości. Ale i tak w głębi ducha każda z nas chce być fajną dupą.

Do tego dochodzi niełatwa sztuka przyjmowania komplementów. Ileż kobiet potrafi się spłonić niczym cnotliwa nastolatka skacząc przez kozła na wuefie albo próbować zdeprecjonować to, co ktoś powiedział. Ta sukienka jest stara, po moim młodszym bracie, perfum a daj spokój, zapłaciłam za niego na targu 5 zł, nie uśmiecham się ładnie, bo mam brzydkie zęby, włosy to mi w ogóle wypadają, a paznokcie są sztuczne. No skoro tak, to już ci nie powiem nic miłego. A w ogóle to ona faktycznie jest brzydka, w tej sukience wygląda grubo. I jak ona wykrzywia nogi w tych szpilkach na litość boską!

Może czas nauczyć się przyjmować miłe słowa. A codziennie po przebudzeniu szepnąć sobie do lustra. Fuck yeah jestem fajną dupą!

Przeczytaj również