fbpx
Lifestyle

Zajęcie na „chwilę” to o jakieś 10 lat za długo

4 grudnia 2012

Dziś obchodzę małą rocznicę. Rocznicę popełnienia największego błędu w swoim życiu, gdy rok temu zaczęłam robić coś, co nie tylko nie przyniosło mi forsy ani satysfakcji, ale też nie nauczyłam się niczego, co przydałoby mi się poza levelem przedszkolno-szkolnym. Niby żadna praca nie hańbi, ale praca na przeczekanie jest gorsza od zbrukanej niewinności.

Z pracą „na chwilę” jest podstawowy problem. Kelnerki, które chciały zrobić oszałamiającą karierę w Hollywood też pojechały tam na chwilę z nadzieją, że porobią coś, zanim zostaną odkryte i świat rzuci się do ich stóp. A teraz dobiegają do 50-tki podając kawę i wciąż marząc o roli swojego życia. I jeśli to nie będzie rola burdelmamy w serialu klasy b, to nie oszukujmy się, szansa nigdy nie nadejdzie. Skoro zatem nie musisz korzystać regularnie z viagry, nie zbierasz na nowe cycki albo nie przymierasz głodem, marząc o zakupach w biedrze, praca „na chwilę” to nie jest dobry pomysł.

Moje „chwilę” zamiast korpo z długonogimi gazelami i kopiami Johnego Deppa w szarych garniturach tyle, że bez rumu na korytarzach, okazało się restauracją aspirującą do 5 gwiazdek Michelina na produktach aro z makro. Bo nie chciałam siedzieć w domu, bo chciałam czuć się potrzebna i przydała się ekstra kasa na waciki. Straciłam sporo nerwów i cennego czasu, ucząc się wielu przydatnych rzeczy. Jak rozmieniać pieniądze, żeby klient zostawił napiwek. Jak sprzedać coś, co powinno się wyrzucić. Jak poniżać ludzi, każąc im obierać ziemniaki, sprzątać kible, myć swój samochód, zanosić jedzenie do okolicznych firm, myć podłogi, okna i zamiatać podwórze. Jak podpisywać z pracownikami umowy, które nigdy nie zostaną gdziekolwiek zgłoszone. Jak prowadzić ekskluzywną restaurację, tancbudę, bar dla kibiców i burdel dla siebie jednocześnie. I jak wpakować w coś, o czym nie ma się bladego pojęcia, forsę z 5 kredytów i oszczędności życia, nie zostawiając sobie żadnego zabezpieczenia.

To jest przydatna wiedza, jak chcesz nagle otworzyć fabrykę chińskiej porcelany i konkurować z Chińczykami, bo twój doradca kredytowy codziennie dzwoni do ciebie, że możesz wziąć kredyt ekstra do końca roku. Ale jak chcesz się rozwijać zawodowo, takie posunięcia nie są najlepsze. Bo na chwilę to możesz założyć majtki na drugą stronę, zaliczyć numerek w windzie albo skoczyć na bungee. Na chwilę to by się mogła pojawić zmarszczka na moim czole, która za cholerę nie chcę zniknąć. Ale jeśli wybierasz pracę z takim założeniem wiedz, że zostaniesz w niej na dłużej. I robisz to źle.

Przeczytaj również