fbpx
Ona & On

Mężczyzna na krańcu świata

2 sierpnia 2018

Pisałam Wam ostatnio, jak kobiety zniszczyły mężczyzn. Jak w dzisiejszym świecie odebrałyśmy im coś bezpowrotnie wymagając, żeby posiadali żeńskie i męskie cechy jednocześnie. Same stałyśmy się silne. Tak silne, że kobieta po rozstaniu ogarnia się niemal od razu. Upatruje w nim szansy na zmianę swojego życia, odkrycie pasji, siebie, cokolwiek. Facet po rozstaniu z kobietą, którą kochał chce umrzeć.

Historie o tym, że faceci po zerwaniu wypijają morze wódki i zaglądają do majtek połowy miasta można wsadzić między bajki. Dziś mężczyzna nie potrafi się odnaleźć w nowej rzeczywistości, gdzie światem rządzi progesteron także w sytuacjach, gdy relacja się kończy. Po części dlatego, że kobieta jako boginka domowego ogniska znikając z jego życia zabiera to pieprzone ognisko ze sobą, zostawiając mu ciemność, naukę obsługi pralki i jedzenia na obiad czegoś więcej niż makaronu. Poza tym zostawia mu dziurę w sercu tak ogromną, że mógłby się tam zmieścić cały świat.

My te dziury nauczyłyśmy się wypełniać. Marzeniami, celami, pasjami. Popłaczemy sobie, ponarzekamy, pobalujemy nawet i jesteśmy gotowe do działania. Stawiamy na siebie albo stroszymy piórka, żeby znaleźć nowego partnera. Wychodzi na to, że mężczyzna dziś potrzebuje większego poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji od kobiety. Że w sytuacji, gdy mu to zostaje zabrane czuje się jak ryba bez wody, bez chęci do życia.

On sobie będzie szukał nowej partnerki. Musi. Bo bez partnerki albo się ogarnie, albo jego partnerką zostanie matka, która przejmie nad nim opiekę. Ale będzie to trochę wyglądało tak, jak dopasowywanie kółka do kwadratu. Pamiętacie tę zabawkę z dzieciństwa z klockami i otworami w różnych kształtach? Niby chcesz coś dopasować, ale za cholerę nie pasuje. I on będzie chciał, żeby ktoś na to miejsce jego byłej gładko wszedł, żeby przez moment poczuć to samo ciepło. Ale po pewnym czasie zauważa jednak, że to iluzja. Że ten element za cholerę nie jest na swoim miejscu.

Mężczyźni za byłymi tęsknią bardziej. Może dlatego, że mieli z nimi seks życia, może dlatego, że świetnie robiły zupę a może dlatego, że tuliły go i rozumiały tak, jak nikt. Znacznie częściej słyszę od mężczyzn opowieści o byłych i tęsknotę za nimi, niż od kobiet! A może łatwiej się przywiązują do faktu, że pisana jest im jedna? Że jak już w tej wyjątkowej zobaczą matkę swoich dzieci to ciężko jest im przyjąć do wiadomości, że ta potencjalna matka nie chce z nimi być albo wybrała kogoś innego.

Wiecie, co jest najgorsze? Że oni rozpaczliwie potrzebują być w związku. Potrzebują kochać i być kochanym. Wszak to jedna z najważniejszych potrzeb człowieka, po zaspokojeniu tych podstawowych. Potrzebują też podbudowania własnego poczucia wartości.

Ale nie potrafią…

Kobietą kieruje chyba atawizm i poszukiwanie dawcy spermy i jest w stanie przymknąć oko na to, że ten nie jest tamtym, bo nawet jeśli nie chce dzieci podświadomie szuka z kim może przekazać geny. Poza tym przeczytałam ostatnio, że mężczyzna stanowi dla siebie wartość samą w sobie, bo tak zostaje zaprogramowany w świecie stereotypów. Kobieta musi być dopełniona. I tym dopełnieniem jest facet właśnie. Dlatego szukamy, kochamy, ktoś nam łamie serca, komuś łamiemy serca, płaczemy, otrzepujemy się i idziemy dalej.

Jemu trudniej się otworzyć na nowe. I chociaż tego pragnie i tęskni. Chociaż wypłakuje sobie oczy nocami, czego mu nie wolno, bo przecież jest facetem. Nie umie już kochać. I nawet jeśli pojawi się ktoś, kogo kochać mógłby jest jak w jednej z najpiękniejszych polskich piosenek Skubasa:

Nie mam dla Ciebie miłości. Ktoś tu był przed Tobą…

Przeczytaj również