fbpx
Ona & On

Chodź, potrzymaj mnie za rękę!

5 lipca 2018

Funkcjonowanie związków czy relacji z oczywistego punktu widzenia w dużej mierze zależy od tego, czy ludzie dobrali się charakterologicznie, emocjonalnie, seksualnie i jeszcze na wiele innych sposobów. Wiadomo, że im więcej punktów zgodnych, tym większa szansa, że związek będzie szczęśliwy i trwały. Czasem zdarza mi się przeczytać gdzieś stwierdzenie, że miłość musi być trudna. Nie, nie musi. Miłość na pewno ma być piękna i przyjemna, co nie znaczy, że nie czeka nas praca. Związki, przyjaźnie się nie zdarzają. Je się wypracowuje.

Zastanawiałam się ostatnio, co lubię w związkach. Co sprawia, że jestem spokojna, a nie chodzę podbita emocjonalnie i nabuzowana. Co mi daje szczęście i jakie zachowania działają na mnie najlepiej. Poniżej garść moich spostrzeżeń dotyczących tego, co ważne. Dla mnie.

Trzymanie za rękę

Chociażbym miała 50 lat, będę to robić. Nie ma w tym dla mnie żadnego obciachu ani infantylizmu. Nie usiądę w komunikacji publicznej komuś na kolanach ani nie wyssam mu całej śliny z ust. Ale trzymanie za rękę zawsze i wszędzie. Drobne gesty, które podkreślają, że dwoje ludzi w jakiś sposób należy do siebie. I im na sobie zależy. Przytulanie, pocałunki w czoło, to delikatne poprawianie włosów, kołnierzyka, rzęs. Karmię się nimi.

Partycypacja finansowa

To ważny temat, o którym mało się mówi. Napotkani mężczyźni bardzo często informują mnie, że w naszym kraju funkcjonuje w większości taki schemat, że facet płaci za wszystko. I kobiety tego oczekują. Sponsorowanych randek, wyjazdów, prezentów. Nigdy nie byłam w tamtym świecie, bo nie tak zostałam wychowana. Skoro zarabiam pieniądze, stać mnie na to, żeby zaprosić kogoś na obiad, kolację, kupić jakiś drobiazg. Kogoś, kto jest mi bliski. Ale uwaga – fajnie by było, gdyby to działało w obie strony. Czasem spotykasz ludzi, z którymi dzieje się to naturalnie. Ja płacę za obiad, on następnego dnia za kolację. Zakupy robimy po połowie, raz on, raz ja, wyjazdy dzielimy po połowie. Nie trzeba nikomu przypominać i nikt nie czuje się jak sponsor ani osoba sponsorowana. Jasne, że w długoletnich związkach różnie bywa! Bo i zdarzają się słabsze miesiące i czasy bezrobocia i różne życiowe sytuacje. Po to ludzie się łącza w pary, żeby sobie pomagać i było im łatwiej, podobno. Chodzi o to, żeby nikogo nie wyzyskiwać. W imię miłości ani żadnych innych imion. Znam też przypadki, gdzie wieloletnie pary potrafiły sobie oddawać po dwa papierosy, bo poprzedniego dnia zapaliły z paczki, która należała do ich partnera. Nie idźcie tą drogą:)

Energia

Pasje, zainteresowania i sposób spędzania wolnego czasu. To na początku może się wydawać wcale nie takie oczywiste i istotne, jednak jak już wyjdziecie z łóżka i różowych okularów, będziecie chcieli iść do ludzi, na imprezę, spacer albo porobić coś wspólnie. Nie lubię być jedynym inicjatorem fajnych rzeczy, które można robić razem. Bo to trochę jak z tymi pieniędzmi, w pewnym momencie zaczynasz zauważać, że dajesz, dajesz, dajesz i w sumie to jesteś dymany.

Obecność

Lubię czuć zaangażowanie. Jeśli o to chodzi jestem dosyć osobliwa, bo z jednej strony nie potrzebuję 100 smsów dziennie i kilkunastu telefonów, bo to mnie męczy i czuje się osaczona. Z drugiej strony nie lubię sytuacji, kiedy ktoś jednego dnia jest obecny, a kolejne dwa już nie, bo pobiegł do swoich spraw. To mi zabiera grunt. Czuje się niepewnie. Zaczynam zastanawiać, co zrobiłam i dlaczego ktoś mnie tak traktuje. Dlatego lubię, żeby było miarodajnie. Dzwoń, pisz, chcę czuć, że jestem ważna i ode mnie dostaniesz to samo. Ale nigdy nie próbuj zagłaskać mnie na śmierć. Bo kotek zdechnie.

Swój świat

Czasem potrzebuje pobyć sama. Pomilczeć. Być razem, ale przez chwile obok. Nie jestem typem, który oplata się wokół drugiej osoby jak bluszcz. Mam swoich znajomych i swoje sprawy. Lubię i chcę mieć dla nich czas. I czas dla siebie i swojej głowy.

Podział obowiązków

To już wyższy stopień wtajemniczenia, bo w sumie trzeba ze sobą mieszkać albo chociaż przebywać. Ale podobnie jak przy finansach lubię, jak to się dzieje naturalnie. Jak nie musze nikomu mówić, wiesz jak ugotowałam, to ty wynieś śmieci albo ja posprzątałam mieszkanie, to może ogarniesz balkon albo umyjesz moje auto. Myślę, że w fajnych relacjach ludzie się wyczuwają i nie muszą tego między sobą ustalać. Ale zdarzają się też związki, gdzie trzeba to z góry powiedzieć. I jeśli obu stronom ułatwi to funkcjonowanie, jestem jak najbardziej za!

A Wy co dodalibyście do tej listy?

Przeczytaj również