fbpx
Lifestyle

Jak się bawić to się bawić czyli Sylwester na całego!

27 grudnia 2016

Nigdy nie rozumiałam fenomenu Sylwestra. To trochę tak jak z weselem – wypada mieć, zatańczyć do cudownych rodziców mam i całować ciotki. Nie można się wyłamać, bo wtedy okazujesz się totalną lamą. Poza tym będzie ci łyso, jak następnego dnia wszyscy będą się chwalić ile wypili i kogo obrzygali.A ty co powiesz? Że grałeś w grę?

Może chciałbyś spędzić ten czas sam ze sobą i poczytać książki albo obejrzeć najnowsze porno, ale nie wypada. Zatem już od początku grudnia wszyscy planują megasuperhiperwyjebanewkosmos imprezy i ty też, chociaż obiecałeś mamie, że tego dnia wypolerujecie szklane zoo.

Szalone imprezy na ogół są szalone tylko w opowieściach, gdzie każdy niczym gwiazda rapu zalicza laski, don perignon się leje, a ty jesteś królem parkietu i bogiem w jednym. W rzeczywistości można co najwyżej zaliczyć glebę na schodach, leje się igristoje za 5 zyla, a przy dużym szczęściu koleżanka da pomacać cycki.

Jak się bawić, gdy nie masz kobiet?

Do dobrej zabawy potrzebne są 3 rzeczy.
Wódka.
Wódka.
Więcej wódki.

I laski. Sami faceci taksujący się wzrokiem wyglądaliby trochę jak w Błękitnej Ostrydze z Akademii Policyjnej. Poza tym nie byłoby o czym opowiadać innym facetom. Wiesz, idę na imprezę do kuzynek, będą same gorące sztuki. Wszystkie wolne i chętne. I tylko zapominasz trochę dodać, że kuzynki są tuż po 40-tce. W sumie jak masz wódkę, to jest ci już wszystko jedno.

No i muszą być fajerwerki! Nie jakieś tam małe zimne ognie, czy inne pierdololo. Tylko takie petardy, które przy odrobinie dobrej woli rozpierdoliłyby stodołę sąsiada albo zrobiły wyrwę na trawniku niczym wielki kanion. To nic, że puszczasz z dymem połowę swojej wypłaty, wszyscy mają widzieć, że cię stać i bawisz się z rozmachem, bo to nie są tanie rzeczy. Najwyżej spóźnisz się z alimentami. Potem jeszcze kurtuazyjne naebane składanie życzeń, smsy, mmsy, telefony, do mamusi, do mamusi, do mamusi, do teściowej, do misiaczka, do kwiatuszka, do cukiereczka, do byłej, do byłej, zgon…

Jak się bawić, gdy masz kobietę?

Gdy masz partnerkę, imprezy stają się mniej szalone, chociaż życie z kobietą jest pewnego rodzaju szaleństwem. Jeśli idziecie na bal, ba gdziekolwiek idziecie do ludzi, wiadomo, że trzeba się pokazać. Rozpoczyna się wtedy polowanie na sukienkę, nie tylko ładną sukienkę, ładnąsukienkęktórawprawiwszystkichwzachwyt. Zamawianie wizyty u fryzjera tuż po świętach tylko po to, żeby za przedziałek który jest trochę bardziej w lewo niż zawsze zapłacić 3 stówy. Potem przesiadywanie w łazience, pół biedy jak kibel macie oddzielnie, jeśli nie, skonasz albo się posikasz. Spore poświęcenie w zamian za to, żeby miała czas wypróbować wszystkie kredki, nałożyć 3 warstwy różu, 8 cieni i dobrać pomadkę w kolorze starego wina, żeby dojść do wniosku, że 3 h temu wyglądała lepiej. I dorzucić na siebie brokat. Kilogram brokatu. Nie od dziś wiadomo, że brokat jest dobry na wszystko. Jeśli uda wam się wyjść koniecznie taksówka, nawet jak jedziecie dwa bloki dalej. Bo fryzura, bo obcasy, bo jej przecież nie poniesiesz na rękach. Poniósłbyś, ale t-shirt ci się wygniecie. Potem panie zbijają się w kupę, a panowie piją. Ona chciałaby potańczyć, ale wtedy loki się rozprostują. Ty też chciałbyś potańczyć, ale z żoną kolegi, za co niechybnie dostaniesz miesiąc milczenia w prezencie. Więc pijesz, ona wzdycha i tak w kółko z 8 godzin.

W Sylwestra trzeba się bawić. Co z tego, że nie masz potrzeby jak trzeba. No chyba, że nie lubisz wódki, ciebie nikt nie lubi albo nie stać cię na petardy. To zrób sobie maraton Klanu.

Ja sylwestra w tym roku spędzę w najlepszym towarzystwie, czyli swoim własnym. Ten dzień nie kojarzy mi się dobrze, bo nie dość, że przełom roku i robię życiowe analizy, to kilka dni później są moje urodziny, więc mam ochotę się zabić podwójnie. A i nie jestem też najlepszym kompanem na proszone imprezy. Kiedyś po północy mnie i mojemu ówczesnemu facetowi jedna z jego koleżanek życzyła na nowy rok hucznego wesela, na co ja wypaliłam, że i owszem, ale poślubię szwagra mojej przyjaciółki, który stał samotnie pod ścianą (a to już inna historia). Też było hucznie. W każdym razie wódka, sylwester, faceci i ja to kiepskie połączenie. A wy się bawcie!

Przeczytaj również