fbpx
Ona & On

Kochajcie się na zdrowie póki mąż się nie dowie czyli walentajs dej

14 lutego 2017

Wbrew powszechnej opinii i podejrzeniom nie zasilę dziś żadnej z opcji. Ani tych, którzy porzygali się od nadmiaru czekoladowych serduszek ani tych, którzy porzygali się z powodu nadmiaru wódki. Będąc bowiem w Biedrze odniosłam dziwne wrażenie, że pary w wieku 40 plus właśnie tym obdarowywały się z okazji święta Kupidyna, no cóż może łatwiej się potem bierze do buzi, poza tym dezynfekcja zawsze jest wskazana.

Nie przypominam sobie, żebym będąc z kimś zazdrościła singlom ich wolności. Tak samo teraz będąc sama, nie zazdroszczę parom. Być może dlatego, że przechodzę najfajniejszy okres w swoim życiu, gdzie wszystko mogę i nic nie muszę, stąd samotności nie zapijam piątą flaszką, a całujących się par nie mam ochoty wepchnąć pod tramwaj. Miałam w życiu wszystko, kochałam, byłam kochana i wierzę, że ten czas kiedyś jeszcze powróci, a jeśli nie, nauczyłam się mądrze żyć sama i to jest dla mnie ważne.

Ktoś kiedyś powiedział mi, że miłość zawsze jest inna. Niby czujemy to samo, motylki, skręt jelit czy przyjemne mrowienie w podbrzuszu u panów, ale jednak jest inaczej. Miłość młodych zawsze jest szalona, pełna emocji, wyprowadzek, powrotów, niezdecydowania. No bo jak to, niby kocham, ale to ma być tak już do śmierci? Już nigdy nie będę się mógł zakochać w kimś innym? Z drugiej strony pełna jeszcze złudzeń i wiary, że coś jednak może być na zawsze, no bo przecież mamy siebie i nic złego nas nigdy nie spotka, tsunami nie zabije, komornik nie zabierze telewizora, a ja nie pójdę w tango z jej najlepszą przyjaciółką. Miłość młodzieńcza przepełniona jest drobnymi gestami, kwiatkami, kartkami, skradzionymi w bramie pocałunkami i wkładaniem rąk w majtki. Czasem swoje a czasem jej.

Nie będę rozprawiać o tym, że to święto kwiaciarek i rozbuchanego konsumpcjonizmu, gdzie knajpy, sex shopy i inne przybytki uciech mają bal. Ani o tym, że kochać powinno się codziennie, nie na pokaz, nie za kwiatka i nie za dawanie dupy w przymierzalni. Skoro ktoś ma potrzebę ubrania szpilek, wyprasowania włosów i wyjścia z domu, żeby wrzucić foty na fejsa jego sprawa. Ja wolałabym ten dzień spędzić w łóżku gadając i krusząc ciastkami.

W związku powinny być emocje, seks, te ciastka w łóżku nawet też, gdzieś miedzy słowami, między przerwami i wycierając pot z czoła. Ale przede wszystkim powinna być odpowiedzialność za drugą osobę, za to co czuje, co myśli, jak mu jest. Cóż mi po sukience, jak płaczę w łazience? Z drugiej strony sukienka też jest potrzebna, niech będzie taka z lumpa, niech będzie zakładka do książki albo jajecznica w zimowy poranek. Niech będzie coś od siebie, dla drugiej osoby. Co mi po tym, że ktoś milion razy dziennie powie mi, że kocha. Tak łatwo czasem powiedzieć coś, co tak mało znaczy,
a tak trudno zrobić cokolwiek, co znaczyć może tak wiele.

I taka niech będzie miłość, pełna ciebie i mnie, dla ciebie i dla mnie, z muzyką, ze śpiewem, z szaleńczym biegiem, z polnym kwiatem, z naszym światem, ze śmiechem, ze łzami, z moją dłonią, twoimi oczami, z dotykiem, szeptem i krzykiem na wietrze, w twoim swetrze, w mojej sukience, razem, teraz, na chwilę, za ręce.

I takiej Wam wszystkim życzę.

Przeczytaj również