Ona & On

Niewierni

3 listopada 2019

No dobra, to jak to jest z tą zdradą? Ci, którzy mnie czytają od dłuższego czasu wiedzą, że byłam zdradzana, zdradziłam (chociaż nigdy w sumie tak do końca, bo będąc z kimś nie pozwalałam sobie na nic więcej, niż pocałunek. Czy zauroczenie. Ale to już inna historia. Pytanie co sobie sklasyfikujemy jako zdrada, bo jeśli pod pojęciem zdrady rozumiemy seks, to nigdy tego nie zrobiłam będąc z kimś). No i byłam z cudzymi mężami. Więc teoretycznie wiedzę na ten temat mam z każdej perspektywy. Ktoś mi kiedyś powiedział, że wierność to takie słowo na W. I o ile nie mieści się w naszych kanonach i normach, o tyle istotne jest to, co się ustali. Bo jeśli ustaliło się otwarty związek, to nie ma tematu.

Jednak mimo tej całej mojej „wiedzy” wciąż jestem zdziwiona, jak widzę w aplikacji, że co drugi pan pisze, że ma partnerkę czy tam żonę. I szuka seksu. Zrozumienia. Przyjaźni. I jeszcze innych rzeczy. I nasuwa mi się zawsze jedno pytanie. Dlaczego nie szukasz tego w związku? Ten tekst piszę z perspektywy kobiety ( a jak!), która przygląda się zdradom panów. Oczywiście większość pobudek można przypisać obu płciom.

Podsumowując temat zdrady, chociaż wiem, że ile ludzi tyle motywów, postanowiłam zebrać wszystko w jedną całość

Seks

Wiecie, że bardzo trudno jest trafić na partnera, który ma takie same potrzeby, co my? Bo nawet jeśli na początku pożeramy siebie kawałek po kawałku, to przecież to mija. I tak naprawdę możemy zobaczyć swój popęd po mniej więcej 3 miesiącach i sprawdzić, czy potrzebujemy tyle samo. Seksuologowie dzielą realizację potrzeb seksualnych na 3 fazy – niedosytu, przesytu albo optimum. Co to znaczy? Że dana jednostka realizuje swoją potrzebę tak często, jak potrzebuje czyli organizm woła i dostaje. W stanie niedosytu człowiek jest pobudzony i jeśli partner nie ma wtedy ochoty na seks to mamy problem. Oczywiście można się poświęcić i o ile od czasu do czasu seks w stanie przesytu jest ok, to jednak jeśli będzie to się zdarzać cyklicznie, po prostu się zniechęcimy. A od zniechęcenia już prosta droga do znielubienia. To jakie nasze zachowania seksualne będą się utrwalać albo nie, będzie zależało od tego, co one nam przynoszą – przykrość czy przyjemność. Jeśli jestem np. osobą niskotemperamentną i w trakcie socjalizacji czyli dorastania trafił na mnie komunikat, że kobieta nie może być seksualna, że chłopcy nie będą jej szanować, że nie wypada itp. może to spowodować, że doprowadzą do wytłumienia i tak już niewielkiej potrzeby seksualnej, która była w organizmie. To tyle jeśli chodzi o fazy zaspokojenia i „zmuszanie” się do tego, na co nie ma się ochoty.

Inną kwestią są same badania i męska norma, która nam kobietom robi wiele złego. Norma ta nie tylko dotyczy sfery seksualnej, ale w dużej mierze też badań medycznych, gdzie za domyślny rodzaj przyjmuje się mężczyznę! Czyli za poziom potrzeb prototypowych uważano takie, które podlegają przeciętnym potrzebom mężczyzny. Stąd na 10 par rozbieżności temperamentów, 9 przypadków jest wtedy, gdy partner ma większe potrzeby niż partnerka. I ta męska norma trochę patologizuje kobietę, która ma mniejsze potrzeby w relacji. Stety lub nie, nie ma obiektywnej granicy, od której powiemy, że ktoś ma zaburzone potrzeby seksualne. Różnice w populacji są bardzo duże, dla niektórych z nas organizm będzie wołał kilka razy dziennie, dla innych raz w roku. A to jeszcze zależy od tego, w jakim stanie się znajdujemy – przesytu czy niedosytu. Bo jeśli ktoś potrzebuje np. raz w roku a ma seks raz na msc to jest w stanie notorycznego przesytu.

Tak więc jak sami widzicie dopasowanie seksualne i dopasowanie poziomu popędu to nie jest tylko kwestia tego, czy penis pasuje do waginy.

Co w sytuacji, gdy ja mam większą ochotę a partner nie chce? Pozostaje masturbacja. Dlatego dziwią mnie pary, w których (niestety to w większości kobiety) mają problemy z masturbacją partnera. Jak to, jesteśmy razem, kochamy się a on się masturbuje? No ano tak to. Widocznie potrzebuje więcej seksu i orgazmów niż ty. Albo pozostaje zdrada. Bo musimy się zastanowić, jak ważną rolę w naszym związku ten seks odgrywa. Jeśli związek jest super a seks jest tylko jedną z jego składowych, która akurat nie do końca funkcjonuje i dla mnie nie odgrywa ważnej roli, bo ważniejsze jest ciepło, poczucie bezpieczeństwa, przyjaźń czy co tam kto sobie wybierze, to może dla dobra całej relacji warto się zgodzić na zaspokojenie potrzeb partnera poza związkiem? Usłyszałam ostatnio genialną rzecz o jednej z par homoseksualnych, która jest ze sobą prawie 10 lat. Nie wiem czy wiecie, ale wśród gejów zawsze jedna strona jest pasywna, druga aktywna, no chyba, że jesteś uni, wtedy Twoje role są zamienne. Jeśli związek tworzy np. osoba pasywna z osobą uni w jednym z aspektów ona nigdy nie zostanie zaspokojona, bo jej potrzeba bycia pasywną przy drugiej osobie pasywnej nie ma racji bytu. I w tym związku oboje doszli do wniosku, że to co budowali latami jest na tyle silne i ważne, że nie chcą tego niszczyć jakimś tam seksem, który jest jednym z elementów składowych. I ten drugi może od czasu do czasu umawiać się na seks z kimś innym, żeby te swoje potrzeby zrealizować! Takie rozwiązanie nie jest dla każdego, ale jeśli relacja jest dla nas ważna, jest o wiele lepsze niż po kryjomu doprawianie rogów partnerowi czy partnerce.

Jest też taki moment w życiu kobiety, kiedy seks schodzi na dalszy plan. Po urodzeniu dziecka przez rok, nawet dwa to ono jest priorytetem. Wyrozumiały partner zrozumie i poczeka. Inny poszuka na mieście. Oczywiście jeśli sytuacja trwa kilka lat warto się udać do seksuologa, jeśli chcemy nad tą sferą w naszym życiu popracować. Może się okazać, że libido spadło, bo spadł poziom hormonów. A może przyczyna jest jeszcze inna.

Kolejnym powodem zdrady mogą być niezrealizowane potrzeby w sferze seksu. Bo się nagle okazuje, że ja lubię seks waniliowy a on BDSM albo na odwrót. I o ile w początkowej fazie związku któreś z partnerów przymuszało się do zbliżeń wbrew jego preferencjom, o tyle na dłuższą metę te potrzeby pozostaną niezaspokojone. Może się też tak dziać z wszelkiego rodzaju fetyszami i niestety to coś, czego nie przeskoczymy. Fetyszu nie da się odkodować. Więc jeśli któreś z partnerów poświęciło się na początku, udając, że nie ma tematu potem będzie cierpieć. I szukać skoku w bok, żeby poczuć podniecenie i spełnienie.

Na koniec tematu seksu taka ciekawostka. Wśród obu płci były prowadzone badania co to jest kiepski seks. Większość mężczyzn odpowiedziała, że to taki, który nie daje super fajnego orgazmu, a dobry to taki, który daje przyjemność i miłe wspomnienia. Panie mają w tej kwestii mocno odmienne zdanie i może to da płci przeciwnej trochę do myślenia, kobiety bowiem uznały, że dobry seks, to taki, który nie boli…A jeśli boli, to znaczy z reguły o braku gotowości genitalnej, bo nie wystarczy potrzeć łechtaczki, żeby kobieta była chętna i gotowa. Albo że partner ma za nic moje doznania, co wydaje się być jeszcze smutniejsze.

Zatem drodzy panowie, jeśli szukacie na mieście, bo Wasza połówka nie ma ochoty zastanówcie się, czy aby na pewno wszystko w tej sferze robicie dobrze.

Podziw

Ostatnio w serialu Affair (będzie o nim osobny wpis, bo uważam, że jest genialny) usłyszałam, że mężczyzna musi się czuć w związku ważny. Ano tak drogie panie, facet jest tak skonstruowany, że leci na podziwie. I my im na początku ten podziw dajemy! Jesteś męski! Dowcipny! Zaradny! Masz świetną pracę, mięśnie, samochód. A potem skupiamy się na prozie życia czyli domu i dzieciach i im brakuje najzwyczajniej w świecie paliwa, na którym jadą. A nowa kobieta, nawet jeśli tylko na seks to dodatkowe punkty mocy. I znowu można się poczuć superbohaterem.

Ona mnie już nie rozumie!

To stały patent tych, którzy chcą Ci zdjąć majtki. Chociaż jest w tym sporo prawdy. Bo wyobraźcie sobie, że jesteście parą 20 lat. I w pewnym momencie zaczynacie się oddalać, bo ktoś ma więcej pracy. Więcej problemów. Mniej czasu. I przestajecie ze sobą rozmawiać. A ciężko o zrozumienie bez komunikacji. Albo macie jakieś pretensje do partnera, których nie potraficie wyartykułować. Tak naprawdę większość rzeczy, o które się kłócimy nie jest wcale tym powodem, przez który jesteśmy wściekli! Bo może teraz krzyczę na niego, bo ciągle nie dotrzymuje słowa, a tak naprawdę kiedyś się spóźnił, ja się strasznie bałam i nigdy mu o tym nie powiedziałam. Albo jeszcze milion innych rzeczy. W każdym razie ciężko o zrozumienie, jak już przestajecie ze sobą rozmawiać. Albo tylko się na siebie drzecie. Wtedy też nie trudno o kogoś, kto zrozumie. Bo wystarczy porozmawiać z tym, który rozmowy nie ma. Czy wykazać empatię.

Nuda, proza życia, potrzeba świeżości

Niesamowicie trudno utrzymywać cały czas taki sam zajebisty związek i się nie znudzić. Kiedy zna się druga osobę na wylot. Każdą jej potrzebę. Każdą minę. Ale myślę, że związek wciąż może być świeży, gdy zachowujemy swoje strefy. Mamy swoich znajomych Odkrywamy nowe pasje. Uczymy się nowych rzeczy. To takie momenty w których możemy zaskoczyć partnera. I nawet jeśli zna nas na wskroś, pozwoli mu pomyśleć, oho a to mnie zaskoczył/ła!

Tajemnica

Seks może być średni, ale jeśli towarzyszy mu tajemnica będzie zajebisty! To, co jest tajemnicze i piękne, wydaje nam się być sennym marzeniem. Przenosi nas z naszego codziennego chujowego świata pełnego dzieci i problemów, do świata rodem z filmu. W którym wszystko może się wydarzyć. I dopóki utrzymujemy relację z kochanką w tajemnicy, jest fantastycznie. Jeśli jednak zamieniamy żonę na kochankę i wchodzimy w level proza życia, wracamy do punktu wyjścia. Są ludzie uzależnieni od tej adrenaliny. Obietnicy przyszłości. Tylko, że oni tej przyszłości nie chcą i nie potrzebują. Jedyne, czego potrzebują to uciec od nudnego teraz.

*rzeczy dotyczące seksu i seksualności zaczerpnęłam z notatek z zajęć

Przeczytaj również