Eros

Wstydź się kobieto!

11 września 2019

Mam wrażenie, że historia kobiecego seksu to historia wstydu. Wstydzimy się swoich ciał, kotłując pod kołdrą przy zgaszonym świetle. Swoich potrzeb i mówienia o nich, skupiając na tym, czego potrzeba facetowi. Swoich orgazmów, bo wiadomo, że łechtaczkowy gorszy od pochwowego, bo ktoś kiedyś tak uznał i napisał. No i seksu w ogóle! Bo wyuzdana, chętna kobieta jest marzeniem każdego mężczyzny. W związku. I przekleństwem każdego wolnego.

Kobiety mają lubić seks tylko wtedy, gdy mężczyzna uzna, że mogą lubić. Bo jak się przyznałam w tekście Lubię ten moment do umawiania z facetem na seks albo powiedzeniem komuś na pierwszej randce, że mam na niego ochotę, to stracili do mnie szacunek. Jakby to w jaki sposób i jak często ktoś się pieprzy było wyznacznikiem jakiegokolwiek szacunku…

Pamiętam taki moment, gdy byłam gówniarą i miałam przyjaciółkę, której matka była koszmarem każdej dziewczynki. Przy moich wizytach często tłumaczyła nam, że dziewczynka musi być subtelna, skromna i w ogóle czekać na pozwolenie, aż się może odezwać. Nie wiem, czy jej dzieci spełniły jej oczekiwania, w każdym razie ja ze swoją niewyparzoną gębą byłam z kolei jej koszmarem. Ale pamiętam te słowa dobrze i domyślam się, jak ten przekaz sączony systematycznie do uszu jej córek mógł na nie wpłynąć.

Nie wiem, skąd się wzięło przekonanie, że można dopiero na 3 randce. Bo w sumie to wiem, skąd się wzięło, że dopiero po ślubie, ale ta magiczna granica trzech widzeń, zanim bez podejrzenia o rozwiązłość będziemy mogli zobaczyć swoje narządy trochę mnie przeraża.

Bo ja nie lubię żadnych granic. Bo ja to jestem ja. Moje pragnienia. Fantazje i potrzeby. A nie słupki w statystykach. I jeśli mam ochotę iść z kimś po pierwszej kawie do łóżka albo zapraszam faceta do domu, to nie chcę się zastanawiać, kto i dlaczego pomyśli o mnie, że jestem puszczalska.
Bo nie ma takiego prawa.

Kobiety też lubią seks. Kobiety też lubią seks jednorazowy, gdy wymieniacie się spojrzeniami, potem płynami, a potem zamykają się za Wami drzwi. I chociaż wiem, że niektórym ciężko to pojąć, to wkurza mnie stereotyp, że facet jest zdobywcą i posiadanie codziennie innej kobiety czyni z niego co najwyżej zaradnego casanovę a nie kurwiarza. Kobieta, która lubi seks i nie ma stałego partnera dostanie na dzień dobry etykietkę zdziry. Łatwej. Rozwiązłej. Nimfomanki.

Największy problem polega na tym, że my mamy lubić ten seks w związku albo małżeństwie. Wymyślać pozycje. Inicjować. Być gotowe. Flirtować. Uwodzić. Nosić sexy bieliznę. Ale kiedy to wszystko robimy, gdy jesteśmy same, żeby wyrwać samca na zajebisty seks, jesteśmy dziwkami. Wychodzi zatem na to, że mamy być zajebiste, żeby spełniać męskie potrzeby i fantazje. Swoje własne już niekoniecznie.

Mam w ogóle wrażenie, że największy problem z seksem mają ci, którzy go nie uprawiają. Albo robią nie do końca to, na co mają ochotę. Podświadomie zazdroszczą innym udanego pożycia. To trochę tak jak z tym, że sąsiad ma lepsze auto. Nie zrobię nic, żeby samemu mieć lepsze. Za to będę się dużo modlić, żeby mu ukradli.

Kilka dni temu jeden z panów zdziwiony na twitterze napisał, że kobiety teraz to są be, bo ktoś tam się z nim umówił na tinderze, a po seksie ani się nie zakochał ani nie zadzwonił. Czyli super jest, jak faceci tak robią, a jak my to jednak trochę nie bardzo?

To może z góry ustalmy, że obie płcie mają prawo uprawiać taki seks, na jaki mają ochotę. Bez deklaracji uczuciowych. I bez etykietek.
Nie wstydzę się uprawiania seksu, bo ludzka seksualność i popęd są nieodłącznym elementem naszego życia.

Nie wstydzę się tego, że zapraszałam facetów do domu. Nie tylko na kawę.

Nie wstydzę się tego, że na pierwszej randce szepnęłam facetowi do ucha, że mam ochotę go zerżnąć. I zabrałam do domu.

Kobieta już nie jest od tego, żeby spełniać męskie zachcianki i jego wyobrażenia o jej seksualności. Zna swoje ciało. Swoje potrzeby. I umie o nich mówić. Więc nie mów o niej źle tylko dlatego, że zaczęła robić o co ty.

Jeśli idziesz do łóżka po 3 randce lub później, bo tak czujesz lub zostałaś tak wychowana i w związku z tym tak czujesz, to ok. Jeśli robisz to, bo oczekuje tego od ciebie otoczenie, to zacznij robić to, na co masz ochotę.

Jakiś czas temu jedna z Was napisała do mnie, że ma potrzeby i ochotę na seks z kimś, bez zobowiązań i nie wie, jak to zrobić. Dałam jej kilka dobrych rad i skierowałam na tindera. Po jakimś czasie napisała, że dziękuje. Bo miała zajebisty seks. Bez uczuciowych labiryntów na które nie miała ochoty. Niech zatem zajebisty seks będzie dla wszystkich. Nie tylko po 3 randce. I nie tylko w związkach.

Przeczytaj również