Myśli zebrane

Wiesz jak rozpoznać patologicznego kłamcę?

15 lipca 2019

W sumie myślałam, że mnie nie ma prawa się to przydarzyć. Że jestem na tyle bystra i potrafię posklejać wątki, że takie życiowe przyjemności, jak spotkanie z manipulatorem i patologicznym kłamcą mnie ominą. Tak jak ktoś wczoraj napisał, kłamiemy wszyscy. Czasem dla własnej wygody naciągamy rzeczywistość. Koloryzujemy. Piszemy, że już wychodzimy, a dopiero zakładamy buty. Życie patologicznego kłamcy całe jest kłamstwem, a jego postać wymyślona jest od A do Z. I chociaż to choroba, którą trzeba leczyć osoby, które miały z nim do czynienia też potrzebują pomocy.

Zacznijmy od tego, że manipulatorami są osoby inteligentne. Nikt, kto nie jest zbyt bystry nie byłby w stanie połapać się w sieci oszustw i powiązań. To gra, która sprawia im satysfakcję i nie powoduje absolutnie żadnych wyrzutów sumienia. Mają zaburzony obraz dobra i zła, który powoduje, że nie potrafią dostrzec, że kogoś ranią. Jego znajomi sami nie mieli pojęcia, że nie robi tego, o czym opowiada. Dopiero ja otworzyłam im oczy, a ktoś otworzył je mnie.

2-3% każdego społeczeństwa to psychopaci, badania wskazują, że częściej są to mężczyźni niż kobiety, także drogie panie nie dziwmy się, dlaczego częściej padamy ich ofiarą. Jednym z objawów psychopatii jest właśnie notoryczna manipulacja i kłamstwo. Zatem jak sprawdzić, czy mamy z nim do czynienia?

Oto 10 cech charakterystycznych psychopaty zaproponowanych przez psychiatrów: Hare’a, Hart’a i Harpur’a:

brak odpowiedzialność
impulsywność,
słaba kontrola zachowania,
zachowania antyspołeczne w dorosłości,
wczesne zaburzenia zachowania,
skłonność do manipulacji i oszustwa,
brak empatii i współczucia,
brak wyrzutów sumienia,
zawyżona i nieadekwatna samoocena,
łatwość wypowiedzi, powierzchowny urok osobisty.

Brzmi znajomo? To teraz posłuchajcie mojej historii. Poznałam go przez znajomego, który z nim mieszka a w sumie to przez bloga. Pisał do mnie od czasu do czasu, udzielał się, kreował wiadomości, jak to w życiu został zraniony i jest nieszczęśliwy. Jednym słowem łapał mnie na haczyk. Jedną z rzeczy, która ich cechuje jest obserwacja. Tak, patologiczny kłamca obserwuje swoją ofiarę, zbiera dane na jej temat i patrzy, gdzie może mieć z niej korzyści – materialne czy seksualne. Nic tu nie jest przypadkowe, bo on nie wchodzi w relacje, w których korzyści nie ma. Szuka słabości, a ja mu swoje słabości podałam na talerzu! Wszak wiedział wszystko o moich poprzednich związkach, o mojej wrażliwości. Co mnie boli, co rani. Sami przyznacie, że nie musiał się zbytnio wysilać, zatem zasymulowanie księcia na białym koniu, który mnie ratuje i będzie kochał aż do śmierci przyszło mu niezwykle łatwo.

Tylko, że on księciem nie był.

Do tego słuchał, co mówię. Wszak, żeby osiągnąć korzyść trzeba zainwestować, więc po tym, jak usłyszał ode mnie że rzadko dostaję kwiaty, przyszedł na randkę z ogromnym bukietem. I to by było na tyle, wszystkie inne przyjemności i atrakcje fundowałam ja.

Oni wiedzą, że jesteś niedowartościowana czy miałaś popaprany związek. Przytulą, wysłuchają. A w końcu powiedzą ci wszystko, co sama chciałaś usłyszeć.

Kłamstwo chorobliwe to takie, gdzie samemu nie można już odróżnić kłamstwa od fikcji. I o ile faktycznie czasem kłamiemy dla swojej wygody czy by ratować dupsko, albo chcemy wyglądać w cudzych oczach lepiej, niż w rzeczywistości, oni kłamią w każdej wolnej chwili. Na każdy temat.
Mniej więcej po tygodniu zaczęło mi się coś nie zgadzać. Szybko przeliczyłam sobie, ile może zarabiać i fakt żerowania na mnie do tego stopnia, że kupowałam mu papierosy wydawał mi się mocno podejrzany. No bo ok, w sumie można mieć jakieś mniejsze czy większe kłopoty, ale gdyby mu zależało to na początku pożyczyłby kasę, żeby mi zaimponować. Tylko nie taki miał być cel, pieniądze miały być ode mnie.

Po dwóch tygodniach zaczęły się drobne wymówki. A to w pracy musiał zostać, a to ciotka umarła, a to siostra przyjechała a to w pracy wypadek. Myślę sobie, no ok ale statystycznie ile może się zdarzyć nieszczęść i przypadków w ciągu jednego miesiąca? Może i to wszystko dobrze obmyślił, ale zabiła go matematyka i statystyka.

Niestety większość kobiet mających do czynienia z manipulatorami i patologicznymi kłamcami zabija miłość. Zaślepione uczuciem są w stanie zrobić wszystko i łyknąć każdą bujdę. No bo w sumie jak się zastanowić, to wytłumaczenie zawsze się znajdzie. Bardziej lub mniej logiczne. Gdy widział, że układanka zaczęła mu się sypać uciekł w chorobę. A to krwotok z nosa. A to wizyta na izbie przyjęć. A to zatoki chore. Nikt o zdrowych zmysłach nie pochowałby swojej rodziny ani nie wymyślił sobie choroby, byleby tylko nie być złapanym na kłamstwie lub znaleźć odpowiednią wymówkę. Oni to robią i nie mają z tym żadnego problemu.

Co jeszcze zwróciło moją uwagę? Częste podkreślanie w wypowiedziach, że jest naprawdę szczery. Że mówi prawdę. Używanie słów będę z Tobą szczery, szczerze mówiąc. Podkreślanie swojej prawdomówności i szczerości, chociaż ja wcale o to nie prosiłam! Kłamcy stosują także często wyrazy zawsze i nigdy dla podkreślenia wagi wypowiedzi.

Niewypuszczanie telefonu z rąk to w sumie sztuczka każdego zdradzającego. On nieustanne pikanie w telefonie tłumaczył jakimś skomplikowanym systemem w pracy, a tak naprawdę pikały do niego kolejne panny, z których czerpał korzyści.

Patologiczni kłamcy bardzo często mają też problemy z innymi używkami, do tego w sytuacji, gdy ktoś im zarzuca nieścisłość mogą być agresywni i sami atakować w obronie własnej. Przeczytałam też, że lubią patrzeć głęboko w oczy, sprawdzając czy ich kłamstwo działa i to jest prawda. On przeszywał mnie wzrokiem, a mnie się zdawało, że tak uważnie mnie słucha.

No i najważniejsze – brak jakiejkolwiek skruchy. Gdy powiedziałam mu w twarz, że wszystko wiem wyśmiał mnie i powiedział, że coś sobie ubzdurałam i że to ja mam problem i zgłosi mnie na policję, bo go prześladuję.
Także, jeśli kogoś podejrzewacie o to, że prawda nie jest jego najmocniejszą stroną, sprawdzajcie większość jego wypowiedzi w kilku źródłach, bo to Wam da podstawy do zweryfikowania podejrzeń. A najlepiej uciekajcie. Serio. Zbierałam się kilka miesięcy.

Cała historia w tekście Tylko mi uwierz.

Przeczytaj również