Ona & On

Milczenie jest złotem czyli o czym nie rozmawiają mężczyźni

9 stycznia 2019

Kobiety mają na wszystko jedno rozwiązanie. Problem? Przegadać! Rada? Telefon do przyjaciółki albo mamy. Kłótnia z chłopakiem? Konieczne jej rozłożenie na czynniki pierwsze przy winie i winie. A co oznacza, jak powiedział to i to? A jak spojrzał tak, to co myśli? A jak spojrzał inaczej, to najpewniej myśli źle! Rozmowa to dla nas relaks, rozrywka i sposób na podtrzymanie więzi. Problem polega na tym, że mężczyzna został stworzony do czynu, z nie zbędnego gadania. I stąd się potem bierze nasze gderanie, że on nas w ogóle nie rozumie!

Rafał:No właśnie to zupełnie nie tak, że Was nie rozumiemy tylko nie do końca czujemy gadanie dla samego gadania i często się przy tym zupełnie gubimy. Szczególnie, gdy macie jakiś wielki problem, bo na przykład rozładował się akumulator. I od razu wchodzą emocje, a jedyny komunikat dla nas w tym momencie istotny: „Nie działa akumulator” jest obudowany czterdziestoma siedmioma historiami, od wydarzeń w przedszkolu, przez to, jak ciężko jest w pracy, do której się spóźnisz, po to, że gdybyś umierała, to bym się nie zainteresował i że na pewno odejdę bubuubuuuuuu…I konsternacja, bo nie wiemy w sumie, co jest problemem (na pewno już nie ten pieprzony akumulator!).

To dlatego kobiety i mężczyźni tak często się rozmijają w komunikacji. Jak kobieta ma problem w pracy czy w życiu i chce go przegadać z partnerem, to oczekuje, że on powie – no tak, ta Kryśka to jest głupia. Albo źle zrobiła. I będzie z nią to roztrząsał przez najbliższe 2 h. A facet jest nastawiony na działanie – skoro jest problem, to może ewentualnie wymyślić radę na niego. Albo wesprzeć ją swoim męskim ramieniem. Czy obecnością.

Rafał: A jak bardzo się denerwujesz, gdy ty dwadzieścia minut wylewasz żale, a ja na koniec mówię: „To powinnaś zrobić A, B lub C”? I się zaczyna: „ty mnie w ogóle nie słuchasz”, „łatwo ci to powiedzieć”, „ale ja się wcale nie pytałam co zrobić” „bla bla bla bla…”. Bo zapomniałaś dać instrukcję, czego chcesz, wygadać się, zostać wysłuchaną czy po prostu musisz się na kimś wyżyć w tym momencie, a akurat ja jestem pod ręką. A jeśli tego nie powiesz – najprawdopodobniej dostaniesz radę, co zrobić (no bo w końcu jaki inny może istnieć powód, że mówisz mi o problemie). I choć śmiesznie to brzmi, gdy z moim maleństwem ustaliliśmy (po tym, jak po raz kolejny dałem radę, a ona chciała tylko wysłuchania i przytulenia), że jeśli na początku nie powie mi, że chce pomocy z góry założę, że potrzebuje jedynie mojej bliskości i uwagi. Czasem też pytałem, gdy kończyła opowieść, a nie byłem pewny, „czy chciałabyś, żebym ci jakoś pomógł?” Od razu miałem łatwiejsze życie, a ona chyba także. Więc może zamiast zarzucać sobie niezrozumienie, komunikujmy o co nam chodzi, również w komunikacji.

Wiesz, że czasem się na Ciebie wkurzam prawda? Bo ja Ci coś opowiadam, opowiadam, gestykuluję, szukam rady, cała się spinam i powietrza nabieram przy tej narracji. A Ty mi potem odpowiadasz: Nooo. I szlag mnie trafia! Bo ja tyle włożyłam zaangażowania w opowieść, a Ty mnie w ogóle nie słuchasz! Jak możesz mi odpowiadać monosylabami?!! Chcesz sobie po pracy uciąć miłą pogawędkę albo podyskutować o życiu, a tu trafiasz na nieprzebrany mur no i tych wszystkich wporządków.

Rafał: A naprawdę potrzeba czegoś więcej? Przecież w większości sytuacji, gdy się z Wami zgadzamy to jest oczywiste, że powiemy: „tak”, „no”, „mhm”. W końcu po co dodawać coś więcej. Odezwiemy się, gdy się nie zgodzimy – wtedy czasem nawet możemy powiedzieć kilkanaście zdań. I jakże często okazuje się, że powinniśmy skończyć na „mhm”..

Wczoraj napisała do mnie znajoma, wiesz faceci to są werbalnie upośledzeni. Mój facet oznajmia mi że idzie do swojego brata do garażu, bo się rozstali z dziewczyną po chyba 5 latach. Spędzają razem cały dzień. W tym garażu! W końcu wraca, a ja pytam się – no i jak, co się stało?!! A on na to – nie wiem, nie pytałem się. No rozstali się. I tak sobie myślę, że on nie poszedł z nim przegadać rozstania. Przeanalizować tego, co się wydarzyło przez 5 lat w ich związku i jak to wpłynęło na dany moment. On tam poszedł udzielić mu wsparcia! A męskie wsparcie to nie gadanie. Czasem wystarczy wspólne wypicie piwa, a czasem sama obecność.

Rafał: I cóż w tym dziwnego? Gdy mam duży problem i spotykam się ze znajomym, by go obgadać, to zazwyczaj rozmowa wygląda tak: „Stary, muszę się ci z czegoś zwierzyć, ale zostaw to tylko dla siebie”. „OK”. „Wiesz co, zrobiłem (i tu wpisz sobie cokolwiek) i nie wiem, co teraz..”. „O staryyyy, to masz problem..”. „No”. Po czym spędzimy całą noc na rozmowach o czymkolwiek, wypijemy trochę piwa tudzież innego trunku (ilość procentów odpowiednia do wagi problemu), może nawet się sobie popłaczemy w rękawy (ale i tak tego nie zapamiętamy lub, to na pewno, nie będziemy do tego wracać). A jeśli nie widzieliśmy się 10 lat to będę wiedział wszystko o jego podróżach, przygodach, sukcesach, ale mogę nawet nie wiedzieć, jak jego dzieci mają na imię (no dobra, ja na pewno nie będę wiedział). A na drugi dzień podziękujemy sobie za to, że mogliśmy się wygadać. Potem jeszcze pytanie od naszej ukochanej, gdy skacowani będziemy budzić się do życia: „I co tam u Wojtka, podobno się ożenił?” .„No”. I co u niego?”. ”Wszystko OK”. W końcu tyle nam wystarczy.

Kobiecy mózg jest tak skonstruowany, że nawet jak nie mówimy, to nasze myśli biegną do miliona wątków.

Rafał: I to jest chyba klucz – wyobraź sobie, że wjeżdżasz do kilkumilionowego miasta, całe życie jeździłaś autostradami prosto a teraz nagle jedziesz drogą z tysiącami skrzyżowań i nie wiesz, gdzie tak naprawdę kierownica ciebie prowadzi. Brzmi przerażająco? Bo dla nas tak właśnie wygląda rozmowa, w której poruszacie tysiące wątków.

Mamy też skłonność do wielokrotnego przeżywania swoich klęsk w głowie, a facet w tym czasie po prostu idzie na piwo. Bez zamęczania się, co zrobił źle i dlaczego.

Rafał: Oj, męczymy się czasem, przeżywamy klęski – ale my czytaliśmy Conana Barbarzyńcę i oglądaliśmy agenta 007. To nasze wzorce. A Bond nie żali się na to, jak go życie po dupie kopie. Choć pamiętaj o jednym – jeśli już postanowię podzielić się z Tobą moimi problemami, bądź delikatna, bo wtedy jestem naprawdę słaby (choć absolutnie nie przyznam się do tego) i łatwo mnie urazić.

Nasza konstrukcja psychiczna powoduje, że kobiety odczuwają większą przyjemność ze zwierzania się na temat swoich uczuć czy problemów. Mężczyźni zaś są stworzeni do działania. Np. dla faceta wsparciem jest samo wspólne wykonywanie jakichś czynności, a dla kobiety, która rozpaczliwie pragnie przegadać problem już niekoniecznie. Prof. Wojciszke w swojej książce Psychologia miłości pisze, że tylko kobiety śmieszy dowcip: twierdzi, że umył mi samochód, żeby pokazać, jak bardzo mnie kocha. Dla mężczyzn jest to rzeczywisty objaw uczuć, choć lepiej by zrobili, gdyby potrzymali właścicielkę samochodu za rękę, a samochód pozostał brudny.

Rafał: To to, że my tak bardzo się staramy robiąc obiad, myjąc samochód, składając meble czy wynosząc śmieci nie wystarcza??? A skąd niby mamy to wiedzieć. Jeśli mój ojciec całym życiem udowadniał, jak kocha rodzinę robiąc, a nie mówiąc a gesty typu trzymanie za rączkę czy mówienie „kocham cię” nie były tym, co było jego mocną stroną, to ja będę robił tak samo. Bo tak trzeba, czyż nie?

No właśnie nic nie trzeba! Każdy powinien robić i mówić to, czego potrzebuje i w jaki sposób potrzebuje. Ale myślę, że w dobrej relacji ludzie uczą się też komunikować, a nie mówić sobie po prostu, że ktoś kogoś nie rozumie i strzelać focha. No bo na czym to rozumienie ma polegać? Na tym, że facet ma przejąć rolę przyjaciółki? Mężczyzna w fajnym związku może i powinien być naszym przyjacielem, ale rola przyjaciółki nie jest podstawową rolą, jaką powinien pełnić.

Rafał: A czemu nie? Może niech będzie przy okazji przyjacielem, ale nie dziel się z nim wszystkimi swoimi problemami. Wypracujcie to między sobą. Ale, proszę, nie zwierzaj mu się ze wszystkiego. To może być za dużo – tutaj rzeczywiście przyjaciółka czy koleżanka z pracy będzie lepsza..

Bo może się wydarzyć tak, że zrozumiecie się w taki sposób, jaki byś tego chciała. Tylko, że od stopienia w jedno już tylko mały krok do rozpadu związku. Bo tam gdzie jest jedność, nie ma nas co pociągać, inspirować i stymulować seksualnie.

Rafał: Oj i tutaj nie mogę powiedzieć „No”! Znam cudowne związki, gdzie jest i świetny seks, i rewelacyjna komunikacja, i przyjaźń i (o dziwo) niesamowite, pozytywne napięcie seksualne. Ale to przychodzi z czasem i wymaga pracy.

Kobiety bardzo często wychodzą też z założenia, że facet się domyśli, co ona miała na myśli lub schowała w zawoalowanej wypowiedzi. A dla mężczyzny komunikaty są jasne tak to tak, nie to nie, a nie być może.

Rafał: A nie czasem tak to nie, albo tak, ale niekoniecznie, nie to nie, albo tak, albo nie wiem, być może to tak, albo nie albo „ty mnie w ogóle nie słuchasz!!!” Chcesz czegoś, to zakomunikuj mu to w prosty sposób, a nie każ się domyślać. A w prostym komunikacie nie doszukuj się ukrytych znaczeń. Jak mówię, że czegoś chcę – tak jest, jak mówię (zdarza się), co czuję – to tak jest. A gdy mówię, że Cię kocham – po prostu to przyjmij, tam nie ma zbędnych historii.

Tekst powstał we współpracy z Rafałem Gramatyką.

Przeczytaj również