Ona & On

List do Niego

7 października 2018

Mówiliśmy sobie w przypływie złości, że tacy jak my nigdy nie powinni się spotkać. Nie. My nigdy nie powinniśmy pozwolić sobie odejść. Powinniśmy nauczyć się panować nad swoimi demonami, które kazały nam zabijać siebie kawałek po kawałku. Zamiast cieszyć się tym, co znaleźliśmy. Aż nie zostało nic.

Wiem, że nie ma powrotów. Moja rzeka i Twoja już są inne. Przepłynął czas. Ludzie. Historie. Chwile. Twoje i moje. Które wpłynęły na to, kim jesteśmy dziś. Czasem tylko zastanawiam się, gdzie byśmy byli, gdyby 6 lat temu stało się wczoraj. Może w końcu mogłabym wyjaśnić Ci moją instrukcję obsługi. Dopiero teraz siebie poznałam. Narodziłam się na nowo. Dopiero teraz wiem jaka jestem, czego chcę, dokąd zmierzam. Skąd miałeś wiedzieć dokąd idziemy, jak żadne z nas nie znało swojej drogi?

Ludzie są gotowi na coś, gdy przestają się miotać. Gdy tracą poczucie wiecznego zagrożenia, ze strony świata i innych ludzi. Do tego potrzeba ogromnej świadomości siebie. I lubienia tego, co się ma. Lubienia siebie i swoich niedoskonałości. A do tego trzeba po prostu dorosnąć.

Dziś mam Cię tylko w snach. Przychodzisz do mnie taki, jakim zawsze chciałam, żebyś był. Twardy dla innych. I miękki dla mnie. Czasem zapominałeś, że przede mną można opuścić gardę. Wiem, że nie bałeś się o nas. Bałeś się mnie.

Strach i miłość to mieszanka piorunująca. Uzależnia jak najlepszy narkotyk. Pozwala czuć adrenalinę. A jeśli się nigdy nie czuło, pozwala w ogóle czuć. Pozwala przekraczać granice. I sprawdzać co jest za kolejnym i kolejnym zakrętem, jakby się w nieskończoność chciało sobie udowodnić, czy się ma racje czy nie. Nie baliśmy się, co z nami będzie. Baliśmy się siebie. Każdego dnia.

Mam Cię w sobie codziennie. Jesteś ze mną w jakichś migawkach myśli, zdarzeń, odczuć. Wędrujesz ze mną przez życie. Może tylko tak możesz poznać kim się stałam. Łapię się na tym, że myślę o śmierci. Mieliśmy umierać razem. Albo wcale. Dziś już wiem, że nie jestem nieśmiertelna. I że można umrzeć z miłości. Inaczej – żyć, jednocześnie będąc martwym.

Wiem, że kochałam tylko Ciebie. To jedno jedyne wyjątkowe uczucie na świecie poznałam dzięki Tobie. Od tej dobrej i od tej złej strony. Pamiętam, jak burza rozszalała się po raz pierwszy. Już wtedy wiedziałam ile dla mnie znaczysz. I jak bardzo pilnowałam się, żeby nie dać tego po sobie poznać. Zasypiając codziennie myślałam o tym, że jak nie ma być nas, to świat też musi zniknąć.

Trzeba zabić tę miłość. Ze strachu powtarzaliśmy to sobie w głowach codziennie. Warczeliśmy. Zadawaliśmy sobie ciosy. Chcieliśmy pokazać swoją siłę. Zapominając o tym, że pokazywanie swoich słabości tylko wtedy czyniło nas silnymi. W naszym domu i naszych sercach panowała zimna wojna. Podjazdowe potyczki, zapisywanie punktów i nasze małe zwycięstwa, które dawały któremuś z nas przez chwilę poczucie władzy nad tym drugim. W tym wszystkim przegapiliśmy, że przegrywamy oboje.

Chciałabym Cię spotkać. Żebyś mnie od siebie uwolnił. Albo dał mi ponowne życie. Żebym mogła zobaczyć, że nie kryję się już w Twoich oczach. Żebyś przestał być kropką nad moim i.

Ta noc będzie podobna do innych nocy. Ten dzień będzie podobny do innych dni. Już wiem, że można kogoś kochać zawsze. Że słowo zawsze nie przekreśla uczuć. Nie zabija miłości.

Ale miłość na zawsze to nie zawsze obecność.

Zabrałeś mnie ze sobą. Kawałek mojej duszy zawsze będzie do Ciebie należał. Tak jak ja noszę w sobie kawałek Ciebie.

Przeczytaj również