Ona & On

Bez porównania

3 września 2018

Jest taka krzywda, którą możecie zafundować swojemu partnerowi i sobie samym, która oparta jest na jednym mechanizmie. A mechanizm ten znakomicie sprawdza się tylko w matematyce. Ponieważ każdy, każdy jeden z siedmiu miliardów ludzi na świecie jest inny. Dlatego nie ma sensu porównywać siebie do kogokolwiek. I porównywać obecnych partnerów do byłych.

Wiecie, przychodzi taki moment w związku, kiedy zaczynacie rozmawiać o swoich byłych. I moment ten dla ludzi, którzy mają zaniżone poczucie własnej wartości jest dosyć niebezpieczny. Ile się dowiedzieć o tych byłych, żeby nie za dużo? Zapytać o nogi, włosy, zarobki, charakter, a nie dajborze to jaka była w łóżku to jak zafundować swojej głowie darmową przejażdżkę rollercoasterem. Na pewno była ładniejsza ode mnie. Albo mądrzejsza. Albo lubiła te pozycje, których ja nie lubię. A ja na niego krzyczałam dziś rano, a ona nigdy by pewnie tego nie zrobiła.

Jeśli zdarza ci się tak myśleć powiem ci jedno – natychmiast przestań. To prosta droga do zepsucia sobie związku. Bo facet jest prosty w obsłudze i jeśli spędza z tobą czas, chodzi z tobą do łóżka i robi wszystkie rzeczy, które robił z kimś innym to znaczy, że teraz jest z tobą i jest mu dobrze. Tak wybrał. Musisz mieć jakieś cechy, których jego eks nie miała i porównywanie się do niej zatruje twoją głowę, a ty zatrujesz jego.

I żeby nie było, mężczyźni też na to chorują. Zdarzało mi się, że ktoś chciał oglądać zdjęcia moich byłych żeby sprawdzić czy ma większe mięśnie, więcej włosów albo bardziej rozumnie patrzy. Po co?! Jeśli dorosły, rozumny człowiek decyduje, że chce z kimś przebywać to znaczy, że ta opcja na daną chwilę jest dla niego najlepsza ze wszystkich dostępnych.

No chyba, że twój partner daje ci do zrozumienia, że nie jest. Z nostalgią wspominając swoje przeszłe historie. I tu dochodzimy do przypadku drugiego, czyli porównywania wszystkich swoich partnerów z tym, co się ma obecnie. Wiecie, to jest trochę tak, że jak ktoś był dobry z przedmiotów ścisłych, to humanistą raczej był średnim i na odwrót. I żaden człowiek nie będzie miał wszystkich najlepszych cech twoich wszystkich partnerów razem wziętych, bez żadnych najgorszych. A jeśli tak, to wygrałeś w totka. Ponieważ dokonując wyboru partnera bardzo często robimy krótki rachunek plusów i minusów decydując się, jeśli rachunek jest dodatni. Nie ma sensu wracać do przeszłości i tęsknić za pizzą, skoro się zdecydowało, że od dziś dieta bezglutenowa. Bo robisz krzywdę sobie i partnerowi, który prędzej czy później wyczuje, że coś jest nie tak.

Byłam w świecie nieustannych porównań. Problem polegał na tym, że ja i ona byłyśmy z dwóch różnych biegunów i wszystko to, co ona posiadała było moimi brakami, a wszystko to co posiadałam ja było jej niedostatkiem. No i mamy sytuację patową, w którą zaplątane są 3 osoby, tylko dlatego, że ktoś nie potrafi wybrać, co jest dla niego w danym momencie najważniejsze – jakie cechy charakteru, pasje, seks czy co tam jeszcze można do tego koszyka wsadzić.

Ja wiem, że o ciągłym porównywaniu się do innych decyduje zaniżone poczucie własnej wartości, a porównywanie swoich byłych jest efektem poszukiwania uzasadnienia swoich decyzji czyli niepewności. Ale myślę, że dorośli ludzie świadomi swoich niedostatków mogą pracować nad swoimi zachowaniami. Tak, żeby nie ranić nikogo bliskiego. Ani siebie.

Dlatego jeśli siedzisz na kanapie koło swojego partnera albo partnerki i zastanawiasz się, jakie ona miała cycki, czy była lepsza w gotowaniu od ciebie i dlaczego on z tobą ogląda seriale, a kiedyś z nią skakał ze spadochronem to wiedz, że tak wybrał. Postawił na to, co w danym momencie było dla niego najlepsze. Jeśli zastanawiasz się, czy on miał większego penisa, lepsze auto albo potrafił jej mówić czułe słówka, które tobie ledwo przechodzą przez gardło to wiedz, że ona tak wybrała. I teraz kocha ciebie.

A jeśli siedzisz na kanapie i myślisz o tym, że poprzednia miała lepsze cycki i umiała lepiej gotować to zastanów się, co w takim razie robisz z obecną.

Przeczytaj również