Eros

Panowie nie bójcie się cipek vol 2.

24 lipca 2018

Po tekście Panowie nie bójcie się cipek powstał tekst numer dwa. Odświeżony o nowe spostrzeżenia i męski punkt widzenia. Bo może tak naprawdę Panowie boją się cipek, ale my same też?

To jak to jest z tym strachem? Boicie się naszych organów czy nie? Bo ja czasem myślę, że to dla Was tylko i wyłącznie środek do osiągnięcia celu, czyli Waszego orgazmu, ewentualnie pole na którym jako samiec możecie się sprawdzić i zafundować nam orgazm życia. Ale nie patrzycie na nie jak na piękny przedmiot pożądania, pieszcząc z namaszczeniem, dlatego, że to lubicie.

Co do tego, że panowie nie lubią cipek, to do końca bym się nie zgodził. Owszem, zdarzają się tacy, ale nie jest ich (na szczęście dla Pań) zbyt wielu. Za to zgadzam się z tym, że wielu z nas cipek po prostu się boi. Bo jak się nie bać tego dziwnego stwora, o którym wie się nic, albo w najlepszym razie niewiele, a któremu w paszczę pcha się swój największy skarb. Bo, tak drogie Panie, na temat Waszego organu naprawdę często niewiele wiemy. Ale skąd niby mamy wiedzieć? Może ze szkoły, gdzie uczy się nas tego, jak go oswoić, jak jest zbudowany, jak sprawić, by był gotowy na nasze przyjście. Gdzie fachowcy pokazują nam i opisują jego budowę z przewodnią myślą: „Oto żródło rozkoszy!”. A może z filmów, które służą nam za materiały edukacyjne, a które znajdujemy na różnego rodzajach porntjubach, redtjubach i innych tjubach., gdzie za grę wstępna służy ściągniecie majtek, ewentualnie polizanie cipki, a potem wejdź, wyjdź, wejdź, wyjdź. Mamy także kolegów, którzy chętnie dzielą się z nami (szczególnie w trakcie nastoletniej burzy hormonów) swoimi, jakże bliskimi prawdy (jak politycy uczciwości) opowieściami o tysiącach minet, które trzasnęli i o tym, jak to robić najlepiej.

No tak, ale brak edukacji nie może się przekładać na brak zainteresowania tym organem. W moich doświadczeniach tylko jeden albo dwóch partnerów było fanami cipki w rzeczywistości. Nie traktując jej jako bazy, którą trzeba odhaczyć, żeby przejść do grubszego działania. Nie podchodząc do tematu zadaniowo, czyli ja muszę ci dać orgazm, bo inaczej jestem beznadziejnym facetem. Mało jest takich, których ten organ naprawdę bawi, sprawdzając jego możliwości i przejmując kontrolę nad ciałem i mózgiem kobiety.

Bo może za mało o tym mówicie? Może nas po prostu trzeba poprowadzić za rękę? Wychodzi na to, że nie jesteście same z nami w tych sprawach szczere. Jak wiele kobiet otwarcie przyznaje i oznajmia swoim facetom: „Największą frajdę mam z minety, oczywiście, lubię się z tobą pieprzyć, ale nigdy nie da mi to tylu orgazmów, ile twoje zręczne dłonie i język”. Jakże wiele dziewczyn otwarcie domaga się pieszczenia myszki przed lub po seksie. Och! Po prostu każda kobieta w moim życiu po seksie mówiła: „Było wspaniale, a czy teraz mógłbyś się jeszcze mną trochę pobawić?”. A my faceci, świnie, myślimy tylko o sobie dążąc tylko do tego, by umieścić swojego kutasa w waszej mokrej (no, może nie zawsze) cipce!. A, przepraszam, kto miał nas nauczyć, że to nie zawsze jest istotą seksu? Że seks to zabawa i cała ta otoczka a nie tylko penetracja? Że seks to nie rywalizacja i konieczność dawania sobie orgazmu…. A potem macie chłopców, którzy zajeżdżają się lub zalizują do utraty sił, bo nie wiedzą, że orgazm wcale nie musi nastąpić. Albo nie wiedzą, czym orgazm jest (bo przecież nie zawsze kobieta musi w jego trakcie wołać o jagody jak w niemieckich filmach nie-do-końca-romantycznych). Gdyby chociaż robili to umiejętnie.. A może przejęłybyście rolę edukatorek, bo biorąc pod uwagę nasz poziom wyedukowania w tym temacie, mogłoby to się obu stronom opłacić.

A wiesz, ze to może być prawda? Ja niby taka wyemancypowana nie zawsze potrafię partnerowi powiedzieć zrób to czy tamto, bo może zmęczony, może mu się nie chce a może się obrazi, bo pomyśli, że czegoś nie umie i cały romantyczny nastrój w pizdu, a tak się starał. Myślę, że kobiety nie znają swoich organów w ogóle. Że się nie dotykają, nie wiedzą, co sprawia im przyjemność albo jak poprowadzić partnera, żeby tą przyjemność otrzymać. Oczekują, że on zgadnie. A on nie zgadnie! Jak zacznę prowadzić warsztaty pierwszym ćwiczeniem, które będzie zadaniem domowym będzie wzięcie do ręki lusterka i obejrzenie siebie dokładnie. A potem sprawdzenie, co jak działa. Wiesz np., że każda kobieta potrafi tryskać, ale nie każda o tym wie? To kwestia wyuczalna, ale też potrzeba dowiadywania się o sobie i swoim ciele jak najwięcej.

Nie ma co ukrywać, wiele kobiet nie wie, jak zbudowana i zaprogramowana jest jej cipka. Dowiedz się więc „jak to się je”, a potem naucz tego swojego faceta. Bo nawet, jeśli przeczyta setki artykułów i pozna wiele technik to i tak bez Twojej pomocy niekoniecznie będzie wiedział, jak największą przyjemność dać właśnie Tobie. Poprowadź go krok po kroku – to naprawdę nie jest straszne! Wręcz może być świetną grą wstępną i dawać radość przez wiele lat. Miałem to szczęście, że po tym, jak zniechęciłem się do minety (tak – z Waszą pomocą możemy się skutecznie zniechęcić) poznałem cudowną kobietę, która prowadziła mnie za rękę (czasem w dosłownym tego słowa znaczeniu) po jej ciele, uczyła pieszczot, bawiła się. I pokazała mi, co to znaczy zabawa i przyjemność z obserwowania rozkoszy drugiej osoby. Pokazała mi także, jak istotne jest otwarcie się na to, że ktoś cię obserwuje. Dlatego naucz swojego partnera podstaw i pozwólcie się sobie bawić na różne sposoby – a gdy coś nie działa lub nie sprawia wam przyjemności, mówcie o tym. Nie każcie się nam, facetom, domyślać. Za szybko zaczynamy lizać – STOP! Za mocny ucisk – STOP! Palec w tyłku bez wcześniejszej zgody – STOP! Oczekuj i komunikuj swoje potrzeby nawet przy jednorazowym seksie.

Dlaczego nawet?! Zawsze! Przy poprzednim tekście sporo osób zarzuciło mi, że czego się spodziewać po jednorazowych partnerach, wszak takie wygibasy mają na celu sprawienie przyjemności tylko mężczyźnie. Czasem sobie myślę, że faceci to w ogóle mają łatwiej, bo oni po ściągnięciu majtek z dumnie wypiętą erekcją w naszą stronę sugerują, żebyśmy od razu brały się do dzieła. A przecież my nie siadamy wam na dzień dobry na twarz. Ok, rozumiem, że wasz organ jest wystający i sam zachęca do pieszczot, ale nasz organ nie służy tylko i wyłącznie do tego, żeby wam zrobić dobrze. Myślę, że faceci mają w genach zapisany gdzieś egoizm. Że niby emancypacja szmery bajery i kobiety rządzą, ale jednak panom jest łatwiej powiedzieć weź do buzi i wydaje się to dla nich bardziej oczywiste niż komunikat od laski – wyliż mnie. Pomijam zagłębianie się w meandry kobiecego ciała. A gdy nie miałam orgazmu faceci nie myśleli nad tym, że może za słabo się starali, tylko że to ja się nie postarałam albo byłam zbyt rozkojarzona.

To, że mamy stosunek szczególny do swoich penisów to fakt niezaprzeczalny. Wielu facetów bywa tutaj egoistami i spotkanie na seks traktuje bardziej jako „spotkanie na MÓJ orgazm”, ty masz prawo wymagać orgazmu także. W końcu mamy równouprawnienie. (oczywiście pamiętaj o zabezpieczeniu!) Ucz i oczekuj. Jeśli sprawia Tobie przyjemność, gdy robię Ci dobrze o poranku – powiedz mi o tym. Jeśli lubisz minetę po „tradycyjnym” seksie lub przed penetracją – wymagaj jej ode mnie. Jakichkolwiek pieszczot pragniesz, muszę o tym wiedzieć, bo sam niekoniecznie się domyślę. I daj mi prawo do popełniania błędów, traktuj je z przymrużeniem oka i chwal za to, co robię dobrze. Pozwól mi także powiedzieć, co ja lubię a czego nie (są rzeczy, które mogą zniechęcić do robienia minety, jeśli często się powtarzają, są też takie, które mogą bardziej podkręcić atmosferę).

Jestem fanką męskich członków i dawanie komuś przyjemności, odkrywając przed nim sekrety swojego ciała i miejsca, do których sam nie doszedł są fascynujące. Takiego samego zaangażowania oczekuję z drugiej strony. Nie lubicie lizać? Nic straconego – macie palce. Są zabawki za pomocą których możecie sprawić partnerce przyjemność albo doprowadzić ją do szczytu rozkoszy. Ja rozumiem, że się nasłuchaliście o vagina dentata, ale serio cipka nie pożre wam palców ani języka, tak jak nie pożera waszego kutasa.

Ale my naprawdę lubimy bawić się waszym skarbem, chociaż może jeszcze nie umiemy. Lubimy na niego patrzeć i, wierz lub nie, każa cipka jest piękna! Lubimy widzieć wasze wygięte w łuk ciała, gdy się nią bawimy. Lubimy jej smak i zapach, który zawsze jest inny. Lubimy Was, drogie Panie, takimi, jakimi jesteście. Szczególnie, gdy Wy siebie lubicie. Dlatego, moje kochane, abyśmy mieli pełną satysfakcję weźcie do serca radę Giermka Minety, który tą zabawę uwielbia, i wielu innych mu podobnych. Drogie Panie, pokochajcie swoje cipki!

Tekst powstał przy współpracy z Rafałem Gramatyką.

Przeczytaj również