Myśli zebrane

Tylko jedna droga

9 czerwca 2018

Nigdy w życiu żadne pokolenie nie było i nie będzie bardziej samotne, niż teraz. Pokolenie cyfrowych nomadów, którzy podróżują po świecie w poszukiwaniu własnej tożsamości. Tak naprawdę od siebie uciekając. Pokolenie ludzi wypranych z emocji, jednocześnie tęskniących za miłością, bliskością i byciem. Nigdy w życiu nie mieliśmy możliwości tak bardzo być i nigdy tak bardzo nie chcieliśmy zniknąć.

Spotykam ostatnio masę ludzi. Wszak tinder to niekończąca się kopalnia ludzkich historii i złamanych istnień. I dochodzę do jednego smutnego wniosku. Ludzie teraz są żadni. Pełni pretensji do świata, o to, że coś poszło nie tak, jednocześnie nic nie robiąc w tym kierunku, żeby się cokolwiek zmieniło. Pełni wewnętrznego smutku, z którym nie potrafią sobie poradzić, na skraju depresji i załamania nerwowego. Czytałam dziś o depresji i o tym, że zbiera coraz większe żniwo. To tylko pokazuje, że nasz mózg i emocje nie dorosły do czasów, w których się znaleźliśmy.

Jesteśmy rozczarowani. Tęsknimy za dzieciństwem, w którym obiecano nam wszystko. A potem to się nie zdarzyło. Tęsknimy za bliskością, jednocześnie nie potrafiąc jej dać. Chcemy być z kimś, ale najlepiej nam samemu. Bo bycie to kompromisy i wyrzeczenia, a przecież żyjemy w świecie w którym ma być prosto, lekko i przyjemnie. Nie umiemy się wiązać, bo to nam do niczego niepotrzebne. Mamy kolejkę ludzi, którzy dają nam złudzenie bycia istotnym. Przez chwilę. Bo zawsze znajdzie się ktoś, komu można opowiedzieć życie, wysłać sms albo zadzwonić. Zrobić fotkę i czekać, aż potwierdzi, że jesteśmy fajni. Nie chodzi nam przecież o bycie z kimś konkretnym, spotkanie tej jednej jedynej czy jednego jedynego. Chodzi o kogoś.

Ktoś będzie z nami tak długo, aż pozwolimy mu być. A potem wyrzucimy tę historię do kosza i sięgniemy po następną. Mam w telefonie dziesiątki takich historii. Katalog wysłanych zdjęć. I otrzymanych. Ludzie na chwilę. Ludzie złudzenia. Iluzje bliskości, leki na samotność, ucieczki przed zmarnowanym życiem. Ludzie, którzy dają nam poczucie, że nasze być nie jest tak do końca bez sensu.

Dawno temu źle wybrałam. Dawno temu większość złamanych istnień dokonała złego wyboru. Uciekła przed dorosłością licząc na to, że młodość i zabawa będą trwać wiecznie. Nie będą. Ale droga poszła już tylko w jednym kierunku.

Nie ma powrotu do tego, w co wierzyliśmy.

Nie ma powrotu do czystej, pierwszej albo drugiej miłości, która miała być na dłużej niż chwilę.

Nie ma powrotu do nas samych sprzed rozczarowań i zadanych w bitwie ran.

Idziemy jedną drogą. Droga nadziei, że kiedyś się uda połączyć dwa zniszczone życia w jedną całość, chociaż wiemy, że to się nigdy już nie wydarzy.

Za dużo lęków, które uruchamiają konkretne schematy zachowań. Za mało nas samych, a za dużo wypracowanych masek, które mają przekonać przeciwnika, że jesteśmy fajni. Na chwilę.

Dlatego nie potrafimy być z nikim na dłużej. W środku umieramy ze strachu, że kiedy maski spadną nikt nie zechce nas takimi, jakimi jesteśmy naprawdę. Siedzimy na karuzeli, a świat się kręci, kręci, kręci…aż spadniemy.

Przeczytaj również