Lifestyle

Polskie lato jest brzydkie

6 maja 2018

Polskie lato jest brzydkie. Nie tylko dlatego, że przez większość letnich miesięcy trwa pora deszczowa. Dlatego, że latem miasta, prowincje i komunikacja miejska pełne są zaniedbanych ludzi, którzy myją się raz w tygodniu (pewnie w sobotę wieczorem), stosują dezodoro na cwetr i skarpety do sandałów.

Ładni ludzie są ładni. Ładni ludzie latem są ładniejsi. Chodzą w tych swoich zarach, rajbanach, mokasynach tacy opaleni, tacy wymuskani, tacy cali na biało. Ładni ludzie cieszą oko. Latem miasta pełne są ładnych ludzi, jakby się rozmnażali przez pączkowanie. Ładni ludzie są wyraziści i może dlatego wydaje się, że jest ich pełno, chociaż tak naprawdę jest ich mało. Bo latem miasta pełne są brzydkich ludzi.

I prowincje też. Na prowincji nie ma zary ani hipsterskiej knajpy, są co najwyżej ciuchy z targu albo chińskiego marketu. Dużo białych skarpet i dużo sandałów. Dlatego brzydcy ludzie latem są jeszcze brzydsi. Co innego zimą, wtedy wszyscy są szarzy, wielcy i opatuleni, nie widać kto jest brzydki, bo jest zimno, a kto jest brzydki już na zawsze. Ale wraz z pierwszymi promieniami słońca, pierwszymi zakochanymi parami i pierwszymi zdradzonymi zeszłorocznymi parami na wierzch wychodzą krokusy, fałdy tłuszczu wylewające się spod przyciasnych podkoszulków i czarne rajstopy do lnianych białych sukienek.

Idziesz sobie potem ulicą. Jesz loda z apetytem albo wielki kebab. A już za chwilę chce ci się rzygać. Bo 60-letnia mamuśka wystylizowana na Dolly Parton, cała w różach i blondach dzidzia-piernik kołysze się w swoich puchatych szpileczkach z dzieckiem emo pod pachą. Bo nastolatce, która cały dzień spędza przed fejsem i na oglądaniu swojego fejsa wpierdalając popcorn i pizzę, zamiast wacików nasączonych wodą wydaje się, że może się zmieścić w przyduże 34, no bo skoro przyduże i dupsko się zmieściło to nieważne, że biodra już nie. Że stringi krzyczą, koszulka pęka na bokach i generalnie jest źle do oporu. Bo panu, co zasuwa z naprzeciwka wydaje się, że nic a nic się nie zestarzał i nawet jak kiedyś ważył 30 kilo mniej to ten podkoszulek ze strusiem pędziwiatrem idealnie na niego pasuje. Do tego te stopy wszechobecne zaniedbane, te nieogolone pachy, te piersi obwisłe co je staniki wypuściły na świeże powietrze. Te brzydkie sandały, te kolory, te pomarańcze zestawione z kratką zestawioną z różem zestawioną z zielono-żółto-brązowym szalikiem. Te nieopalone ciała, te zbyt opalone ciała. Polska brzydka, Polska cała.

Kocham ładnych ludzi. Bo sama jestem brzydka. Ale ubrać to się trzeba umieć. Trzeba umieć dobrać sobie rozmiar spodni do dupy większej od Kim, użyć pumeksu albo chociaż wody. Trzeba umieć umiejętnie korzystać z solarium i ze sztucznych rzęs, które robią się coraz bardziej karykaturalne. Trzeba umieć odpowiedni kostium kąpielowy dobrać, ale nie taki, że fioletowy do niebieskich oczu tylko taki, że nie xxs do piersi w rozmiarze FF.

W zeszłym tygodniu widziałam najpiękniejszą dziewczynę świata. Nie dlatego, że była top modelką. Dlatego, że była zwyczajna. Miała lnianą sukienkę, mleczną skórę, włosy w kucyk i zero makijażu. I była tak hipnotyzująca w tej swojej zwyczajności, że nie mogłam od niej oderwać wzroku.
Coraz mniej ludzi rozumie, że piękno to minimalizm. I równowaga między spoglądaniem na siebie krytycznym okiem a zbyt krytycznym okiem. I odrobina wody latem:)

Przeczytaj również