Ona & On

Kocham to za mało, żeby być

16 marca 2018

Przeczytałam dziś takie piękne zdanie Mai Sablewskiej, że najtrudniejsze rozstania to te, gdzie jest miłość. A jeszcze trudniej jest wtedy, kiedy zdajesz sobie sprawę, że kogoś kochasz, ale nie potrafisz z nim żyć. Bo czasem sama miłość to za mało, żeby stworzyć piękny związek.

Tak wiem, że kiedyś jak się zepsuło, to się naprawiało. Że związki bywają trudne. Że ludzie się kłócą i generalnie sielanka jak z życia Radka i Małgoni wygląda dobrze tylko w TVN. A w prawdziwym świecie zwyczajnych par proza życia, charaktery i różne sytuacje powodują, że czasem bywa trudno albo bardzo trudno.

Ale w życiu nie chodzi o to, żeby pracować w kamieniołomie. I być z kimś za wszelką cenę. Czasem przychodzi taki moment, kiedy trzeba postawić na siebie i wybrać mniejsze zło. I chociaż boli jak cholera, a serce pęka na milion kawałków. I chociaż masz ochotę 30 razy dziennie zmienić decyzję, to nie możesz. Bo o ile partnerów w życiu możesz mieć wielu, tak siebie masz tylko jednego.

Czasem spotykają się ludzie, którzy nie powinni się spotkać. Z jakiegoś powodu (kto nie czytał zapraszam do tekstu o schematach) zakochują się w sobie i być może dzięki emocjom, które ich łączą ta relacja jest trwalsza, niż wszystkie, które się zdarzyły do tej pory. Ale w życiu już tak jest, że musi być balans. I jak jest dużo uniesień i dobrych emocji, to w takich samych proporcjach występują te złe.

Kłótnie, po których wskakujecie do łóżka. Słowa, które nie powinny paść. Rzucanie słuchawką, tłuczenie talerzy, jeżdżenie do siebie w środku nocy i czułe przeprosiny stają się waszą codziennością. Choć nie powinny. I kiedy jest pięknie, to wcale nie myślicie o tym, że coś jest nie tak. Ale kiedy jest źle, podskórnie wiecie, że nie tak powinno być. Że w gruncie rzeczy ten związek was unieszczęśliwia, a zachowania bliskiej osoby ranią.

Mój związek trwał 5 lat. 5 lat rozstań, powrotów, obrzucania się błotem, wyzywania od chujów i kurew. Zachowań takich, że sama siebie nie poznawałam. Totalny chaos i zniszczenie. Kiedy było dobrze, było najpiękniej na świecie. Nikt mnie tak nie kochał i nikogo tak nie kochałam. Kiedy było źle, było najgorzej na świecie. Nikt mnie tak nie nienawidził i nikogo tak nie nienawidziłam.

Psycholog powiedział mi, że są ludzie, którzy nie mogą ze sobą być. Z racji lęków, schematów, podświadomych zachowań wynikających z chęci obrony siebie i swojej tożsamości taka relacja nigdy się nie uda. Owszem, mogą nad sobą pracować. Mogą próbować się zmienić, ale istnieje spora szansa, że po terapii odkryją siebie na nowo. I będą chcieli już czegoś innego. I kogoś innego.

Wiecie już, że ludziom trzeba pozwolić odejść. Nawet wtedy, kiedy się kocha. Kiedy podejmuje się świadomą decyzję dla dobra drugiej osoby i swojego własnego. Gdzieś tam czeka na was ktoś, z kim może nie będzie tak płomiennie. Ale nie będzie też wyniszczająco. A człowiek na pewnym etapie życia nie potrzebuje ognia, który go pali, tylko spokoju. Poczucia bezpieczeństwa. Relacji, która buduje, a nie niszczy. Ogniste związki są dla nastolatków, które mają całe życie przed sobą i jeszcze mnóstwo wyborów, które im się przytrafią. Dojrzali ludzie potrafią wybrać dobrze, nawet jeśli ten wybór oznacza dwa złamane serca.

Przeczytaj również