Myśli zebrane

Myślę, więc nie myślę

3 lutego 2018

Mój brat wczoraj miał wypadek. Na szczęście wszystko jest w porządku, ale świadomość, że mam na co dzień najważniejszą osobę na świecie, a za sekundę może jej nie być zabrała mi oddech. Możesz sobie jechać prawidłowo, być najszczęśliwszą osobą pod słońcem i nagle los i ktoś, kto nie pomyślał może ci to wszystko zabrać, bo nie potrafi przewidzieć konsekwencji swoich decyzji.

Kierowco tira, który myśli, że jest duży i wszystko mu wolno – mam nadzieję, że karma cię dopadnie za to, że nie pomyślałeś, że jak zajedziesz mu drogę przy 120 na godzinę to możesz go zabić. Za to, że przez ciebie wpieprzył się w barierki, a ty odjechałeś jak gdyby nigdy nic. Za to, że nie myślisz.

Kierowcy tirów w dużej mierze to idioci. Owszem, znałam dwóch, którzy byli naprawdę inteligentnymi facetami, ale pracowałam też z całą masą debili, wychodzących z pozycji siły i nie umiejących przewidzieć konsekwencji swoich decyzji. Dla których fakt, że wsiadają po piwie do auta to drobnostka. Ja rozumiem, że ciężka praca, że się spieszą, że trudne warunki i zmęczenie. Ale kurwa naprawdę jestem zwolennikiem dostosowywania się do sytuacji, którą się wybrało, a nie zganiania na nią w nieskończoność. Bo wybór ma to do siebie, że decyzje podejmuje się samemu.

No właśnie – umiejętność logicznego myślenia kuleje w tirowcach i w ogóle całym tym narodzie najbardziej. W braku przewidywania tego, że jak wsiadam w auto po flaszce, żeby dojechać 500 metrów na drugi koniec swojej wioski to może się jednak po drodze zdarzyć coś takiego, że nie dojadę albo skoszę całą rodzinę z pobocza. Że jak się wpierdalam do swojej kabiny tirowca najebany jak bela to mogę jednak nie wyhamować przed bramkami na A2. Że jak włażę zimą na oblodzone kamienie w strumieniu zrobić sobie selfie to mogę jednak upaść i rozwalić sobie głowę. Że jak się bawię telefonem w samochodzie, to mogę nie zauważyć światła, kogoś, albo innego auta. Jedna chwila nieuwagi i wyłączenia mózgu i można zmarnować komuś życie. Pół biedy, jeśli tylko sobie.

W ogóle uważam, że powinno się tego uczyć w szkołach! Tego, że każda twoja decyzja, myślenie lub niemyślenie czymś skutkuje. Może wpajanie tego od najmłodszych lat coś by zmieniło i chociaż może co 10, który lubi jeździć na podwójnym gazie by pomyślał. Może ktoś, przed zrobieniem głupoty życia by się zastanowił nad tym. Pomijając fakt, że na kursach prawa jazdy powinni pokazywać jak najdrastyczniejsze zdjęcia z wypadków. Tak ku przestrodze. Skoro możemy na plakatach oglądać, jak wygląda płód po aborcji, to możemy chyba obejrzeć, jak wygląda dziecko bez głowy, po wjechaniu w samochód szczęśliwej rodziny podczas pisania sms albo nagrywania snapa.

Mój tata jest sucharem. Tzn. całe życie tak o nim myślałam, bo przecież nie nauczył mnie żeglować, ani się wspinać. Nie zaraził pasją, o której tak wszyscy trąbią. Ale nauczył mnie jednego, że jak będę się przepychać z koleżankami przy kamieniach, to może któraś upaść i rozwalić sobie głowę. Że jak wsiądę po piwie do auta, to mogę kogoś zabić i pójść do wiezienia, nie mówiąc o tym, że odbiorę niewinnej osobie życie. Że jak się pieprzę bez gumy, to mogę się zarazić wszystkim chorobami świata.

I tak, może nie zdobędę nigdy żadnego 8-tysięcznika, nie zanurkuje na 200 metrów ani nie oblecę świata balonem. Ale może dzięki nabytej umiejętności myślenia o konsekwencjach nie zabiorę też komuś życia. A to jest dla mnie ważniejsze.

Przeczytaj również