Myśli zebrane

Jesienią bądź dla siebie dobra

30 października 2017

Nigdy nie myślałam, że dożyjemy czasów, w których większość ludzi będzie oglądać z podziwem życie garstki ludzi i tej garstce będą jeszcze za to oglądanie płacić. No bo powiedzmy sobie szczerze, co prawda prostytutka to najstarszy zawód świata i niekiedy reklamowało się to i owo, wkładając fotki pań w czerwonych kozakach za wycieraczki, ale żeby tak jawnie wystawiać towar, to się jeszcze nie zdarzało. W sumie możemy już zajrzeć niemal do każdej dziury każdej pani przed zakupem i konsumpcją, nic tylko wybierać. Z utęsknieniem czekam, aż ktoś wpadnie na pomysł, że teraz zamiast pranków, fot mięśni, wypiętych tyłków i stylizacji dnia na salony wchodzi fisting.

No ale ja nie o tym. Jesienią pojawiają się jak grzyby po deszczu wpisy motywujące, wpisy zachęcające do przetrwania tej zupełnie niewiadomo dlaczego zdemonizowanej pory roku. Z prawa i lewa atakują mnie nagłówki nie poddawania się, bo przecież gdzieś tam za rogiem czeka lato. Ja żyję na tym świecie lat 37 prawie i muszę wam powiedzieć, że o ile kilka rzeczy w życiu jest mnie w stanie zaskoczyć np. okres albo stan konta, o tyle jesień jest pewna jak wyrzuty sumienia po zjedzeniu tabliczki czekolady. Tak mniej więcej w połowie września wiem, że suka przyjdzie.
Przeglądam sobie od czasu do czasu te motywacyjne wpisy w stylu kup sobie coś ładnego, zrób sobie kakałko i naucz się wstawać wcześniej, a świat będzie piękniejszy i zniknie HIV. Ale powiedzmy sobie szczerze, dla takich jak my jesień polega na tym, żeby się nie zapić, nie zapaść i nie narobić głupot. Bo melancholia gnieździ się gdzieś w splocie słonecznym, czekolada kusi, a głupoty są takie miłe, jak się je popełnia. Zwłaszcza przed konsekwencjami. Poniżej kilka sposobów na przetrwanie jesieni. Po mojemu.

Masz ochotę na czekoladę? Mogłabym ci powiedzieć, żebyś wypiła zieloną matchę, ale serio kogo ja oszukuje? Dziś na śniadanie zjadłam przypaloną owsiankę (dzień jak co dzień) i udało mi się zbytnio nie spóźnić do pracy (tylko 10 minut i uwierz mi, tak to jest sukces!). Więc jeśli masz ochotę na czekoladę, to po prostu ją zjedz. Jesień to nie jest pora roku na wyrzuty sumienia. Poza tym czekolada jest lepsza niż wódka. I tańsza. Wybiegasz, wypocisz w łóżku. Albo nie. W końcu kogo to obchodzi?

Masz ochotę leżeć cały weekend w łóżku? Leż! Nie musisz iść rano na jogę, w południe na basen, a wieczorem robić interwały. Nic nie musisz. No może oprócz załatwiania potrzeb fizjologicznych, bo jakoś tak dziwnie do łóżka. Masz prawo leniuchować na maksa i nie musisz mieć wyrzutów sumienia, że nie odhaczyłaś dziś jeszcze żadnego levelu z listy życiowych zadań.

Masz ochotę na wino, wódkę, seks? Wspaniale! Wino, wódka i seks to cudowne połączenie rozgrzewki, robienia głupot i remedium na melancholię.

Nie musisz robić planów na całe życie ani na tę jesień.
Nie musisz udawać, że jesień cię nie wkurwia i nie jest ci smutno.
Nie musisz być królową faszyn, jak jest ci zimno w chuj i masz ochotę na ciepłe emu i gruuby sweter.
Nie musisz być miła, uśmiechnięta, opalona. W końcu jest jesień! Skwaszone gęby polaków rodaków wreszcie są na swoim miejscu.
Nie musisz myć auta ani butów, i tak się pobrudzą.
Nie musisz wcześnie wstawać, wstawaj tak, żeby było w sam raz. Ja zawsze wstaję na styk pomiędzy o cholera zaspałam, a ojej straszne korki na mieście. To w sam raz to mniej więcej godzina przestawiania budzika na wieczne nigdy. Przy czym nigdy następuje zawsze gdzieś w okolicach 8.00
Nie musisz myć często włosów. Od częstego mycia włosy wypadają, niszczą się i tłuszczą! Czapka załatwi sprawę.
Nie musisz planować letnich wakacji, żeby pochwalić się fotkami przed znajomymi. Ani nart. Prezenty przecież i tak kupisz na ostatnią chwilę.
Nie musisz nic. Jesień to idealny czas aby w pełni być sobą. Bez wyrzutów sumienia. Z winno-czekoladowym pozdrowieniem, bez ani krzty winy!

Przeczytaj również