Ona & On

Pary nie do pary czyli osobne gary

7 stycznia 2017

Wszystko co inne budzi niezrozumienie. Majtki zakładane na spodnie a nie pod, żółty do brązowego, małe piwo z rana i duża wódka do obiadu. Ludzie lubią jak wszyscy i wszystko jest takie samo albo przynajmniej podobne, bo wtedy łatwiej jest im się dookreślić. Odnajdują swoje miejsce w szeregu. To dlatego, jak ktoś z kimś jest, spotyka się na seks, wspólne czytanie Tołstoja czy picie melisy to już powinien mieć w planach wspólne mieszkanie, zakup apartamentu albo przynajmniej wyjazd do Ciechocinka. Czy razem ale osobno ma sens? A może osobno, ale czasem razem?

Byłam zwolennikiem tego schematu. Będąc z kimś chciałam od razu z nim mieszkać, zasypiać, budzić się, gotować makaron i prać mu majtki. Teraz wolę mieć całe łóżko dla siebie, makaron jest tuczący a majtek nie noszę. Jedni uważają to za fanaberię, inni za stwarzanie okazji do zdrady, jeszcze inni za wygodę. Dlaczego osobny adres jest taki ważny?

  1. Bo weekendy to wieczne wakacje. Raz ty wyjeżdżasz, raz on. Pakujesz staniki, szczoteczkę i w drogę. A potem spędzasz urocze dwa dni, gdzie możesz bałaganić (w końcu to nie twój dom), kruszyć w łóżku i nie musisz się martwić o to, co zrobić na obiad. To takie randki, tylko trochę dłuższe. On już wie, że chrapiesz i masz często brudne nogi, ale nie widział cię jeszcze z 40-stopniową gorączką i z 10 cm odrostami w starym dresie. I nie zobaczy.
  2. Kiedyś myślałam, że wspólne mieszkanie uchroni człowieka od zdrady i kręcenia na boku. Gówno prawda, pod latarnią najciemniej. Jak ktoś chce to zrobić to nieważne, czy będzie mieszkał z tobą 10 lat pod jednym dachem czy 10 lat na drugiej półkuli. Przywiązywanie kogoś do siebie nie jest w stanie uchronić nas przed emocjonalnym oddaleniem. Albo każdym innym.
  3. Osobne-wspólne pary mają osobne-wspólne życia. Tak, to jest wygodne. Tak, to jest egoistyczne. Tak, to się sprawdza. Pary, które wiszą na sobie 24 h prędzej czy później się znudzą, wtedy też łatwiej o fascynacje. A tak jest szansa ciągle podsycać ogień, czasu mało, trzeba go podzielić na seks, patrzenie sobie w oczy, słuchanie muzyki i zwiedzanie świata. Chodź poróbmy to, a nie bo może to. No to jedźmy tam. Więc tak naprawdę robi się razem dużo więcej, bo czuje ciągły niedosyt, a lepiej zdechnąć z głodu niż z przeżarcia.
  4. Tylko ktoś, kto umie żyć sam będzie potrafił dobrze żyć z kimś. Mając swoje życie, swój świat, zainteresowania i znajomych możesz być dla drugiej osoby na tyle ciekawy, że będzie chciała dzielić z tobą życie.
  5. W swoim mieszkaniu możesz mieć bałagan, możesz jeść lody na obiad, pranie robić jak ci się przypomni, a zakupy jak przymierasz głodem, nie będzie wyrzutów bo to czas dla ciebie, gdy jesteś panią swojego świata. To nie znaczy, że w tygodniu masz się zupełnie odciąć i być tylko weekendową call girl. Masz być kochanką, przyjacielem, wsparciem a czasem masz z nim pomilczeć razem. Ale do tego nie potrzeba wspólnych kluczy.

Tak, jest drożej. Tak, trzeba zapełnić dwie lodówki, tak nikt ci nie pomoże skręcić mebli i hydraulik tak jakoś lubieżnie patrzy. Ale z drugiej strony nikt ci nie wyżera ulubionego salami, a każdy weekend to Boże Narodzenie. Jeśli coś kochasz puść to wolno jeśli wraca jest twoje, jeśli nie, nie warto, by to łapać. Możesz z kimś dzielić mieszkanie, ale nie dzielić świata. I mieć z kimś swój świat, ale osobny adres.

Przeczytaj również