Ona & On

Żona mojego męża

26 października 2016

Ukradłam ci męża. Przez krótki czas był mój i tylko mój. Albo tak chciałam myśleć. Wiedziałam, że gdzieś jesteś. I wiedziałam, że ty wiesz. To taki niepisany pakt, ja udaje że mi to nie przeszkadza. Ty udajesz to samo. Próba cierpliwości. Kto pierwszy skapituluje, ten przegrał. Walka na władzę nad nim, na charaktery, wspomnienia. Niewypowiedziana walka kobiet o faceta. Niemy krzyk rozpaczy, bo każda wie, że nie jest tą jedyną.

Codziennie jecie razem śniadanie. Ja każdy posiłek jem sama. Dla ciebie są ciepłe dania na stole. Dla mnie ciepłe słowa na dzień dobry. Nie mam obecności. Ty masz coś, co jest dla ciebie nudną prozą życia, ja nie mam czegoś, co jest mglistym marzeniem.

Kiedy jest ze mną, jest mój. A ty jesteś obok. W telefonie, na zdjęciach, które oglądam. Nienawidzę cię. Nie mam za co i wiem, że tak jest.

Za to, że byłaś pierwsza. Za to, że na niego patrzysz, kiedy masz ochotę. Za to, że jest obok, kiedy potrzebujesz. Za to, że może cię trzymać za rękę, gdy płaczesz. Za to, że możesz być słaba i krucha, bo wiesz, że ktoś się tobą zaopiekuje. Ja nie mogę.

Udaję, że mi to nie przeszkadza. Jestem kameleonem. Potrafię się dostosować do każdej sytuacji. Na pokaz. W środku trafia mnie szlag. Na siebie, na ciebie, na niego. Na początku postawiłam ultimatum – nie będę siedzieć w święta i wypłakiwać sobie oczu z samotności, kiedy ty będziesz się dzielił z nią opłatkiem i jechał na pasterkę. Myślał, że blefuję. Takie jak ja nie płaczą.

Ukradłam ci męża. Przez moment jego ciało, słowa, przyszłość należała do mnie. Do nas. Powinna zadziałać kobieca solidarność. Ale w moim świecie nie ma takiego pojęcia. Jestem chłopczycą. Pół życia przyjaźnię się z facetami. Doradzam im, wysłuchuje, obcieram łzy, przytulam, baluje, dowartościowuje i wspieram dobrym słowem. Moja męska armia.

Oszukał nas. Obie. Ciebie, bo ślubował ci coś, czego nie powinno się obiecywać. Mnie, bo powinnam być najważniejsza i zasługiwać na wszystko, co najlepsze. W takim trójkącie każdy jest przegrany. Ty, bo jesteś okłamywana. On, bo musi kłamać. Ja, bo czuje się gorsza.

Gdyby nie chciał, nigdy nie wyciągnęłabym ręki. To nie obrączka na palcu sprawia, że chcę coś mieć. Zresztą on nigdy nie nosił obrączki. To błysk w oku. Ciche pragnienie przeżycia czegoś, o czym się marzy i śni. To moja mapa. Mam dekoder. Odczytuje dziesiątki takich spojrzeń. To wzrok, który mówi „zauważ mnie”. Więc patrzę. Słucham. Dotykam. Chłonę. Zmieniam. Oddaję. Nie można jednak stworzyć przyszłości z kimś, kogo teraźniejszość nie należy do ciebie.

PS Zanim wyleje się wiadro pomyj uprzedzam, że nie rozbijam rodzin i nigdy nie tykam facetów z dziećmi. amen

Przeczytaj również