Ona & On

Weź spierdalaj czyli jak się inteligentnie kłócić

29 października 2012

Niektóre pary nie kłócą się wcale, a ich życie jest tak zgodne i bezproblemowe jak życie rybek w akwarium. Niby woda, niby fajnie, niby ciepło i do żarcia od czasu do czasu coś rzucą, ale jak cię rekin albo chociaż ślimak nie pogoni to nudno tak jakoś pływać od ściany do ściany. Inne z kolei kłócą się o wszystko, o niezakręconą pastę, o brak pasty, o kapcie w korytarzu, o wspólne wychodzenie, o brak wychodzenia, o to jaki film obejrzą i dlaczego nie mogą, bo nie mają telewizora i jeszcze o parę innych rzeczy. Czy jest coś pomiędzy? Nie wiem, nigdy nie dotarłam do tego etapu.

Wiem za to, jak się pokłócić, żeby było miło. Przynajmniej dla ciebie.

  1. Najpierw trzeba ustalić winnego. Nawet jeśli masz zły dzień, w pracy szef kolejny raz okazał się idiotą, a w przymierzalni doszłaś do wniosku, że jednak nie jesteś tak chuda jak ci się wydawało, cokolwiek wydarzy się potem nie jest twoją winą, bo to on na ciebie źle spojrzał, za późno przyniósł kolejne ciuchy, za dużo się odzywał, za mało się odzywał i w ogóle jakoś za głośno dziś oddycha.
  2. Jak już się zacznie piekło pamiętaj o tym, żeby nie dać mu zrobić uniku, bo nie dość, że wszczął całą awanturę to jeszcze sobie bezczelnie wychodzi, że niby ty masz ochłonąć! Jak śmie odwracać się od twoich rzeczowych argumentów „już mnie nie kochasz” i „będę płakać”.
  3. Jeśli da się sprowokować  i sam zacznie na ciebie krzyczeć, rzucać mięsem albo talerzami wysuwasz się na prowadzenie. Możesz wtedy efektownie wrzasnąć, że jak on cię niby do kurwy nędzy traktuje, jak śmie, kompletny brak kultury (i instynktu samozachowawczego), a do tego jest palantem i idziesz jednak płakać.
  4. Płaczesz. A do tego głośno wydmuchujesz nos (chyba, że wyszedł – wtedy nie musisz). I czekasz aż przyjdzie cię przeprosić. Chyba, że nie przyjdzie do jutra. Wtedy milczenie się nie opłaca, bo na kogoś jednak musisz od czasu do czasu powarczeć.
  5. Jeśli siedzi niewzruszony możesz go dodatkowo potorturować przebierając się w piżamę czyli  w stringi i nic i iść poodkurzać/poszukać zgubionego kolczyka/poćwiczyć jogę albo obieranie ziemniaków. To go powinno skłonić do pewnych refleksji nad swoim zachowaniem (nawet jeśli zdaje sobie sprawę, że nie macie odkurzacza, dziurek w uszach, a ziemniaki zjedliście wczoraj).
  6. Teraz powinno paść sakramentalne chcesz piwo/kawę/idziemy się pieprzyć, na które odpowiadasz weź spierdalaj mam dosyć twoich humorów i kłótni, a w ogóle to wychodzę.

Przeczytaj również